Trump ogłosił niespodziewaną decyzję. Publicznie wykluczył go z Rady Pokoju
Relacje dyplomatyczne między Waszyngtonem a Ottawą gwałtownie się pogorszyły po niespodziewanym wycofaniu przez Donalda Trumpa zaproszenia do Rady Pokoju dla premiera Marka Carneya. To bezprecedensowe wydarzenie, ogłoszone w mediach społecznościowych w samym sercu szczytu w Davos, rzuca zupełnie nowe światło na kształt rodzącego się porządku światowego.
- Gwałtowna reakcja na słowa o „ekonomicznej broni”
- Spór o miliardową opłatę i „Doktrynę Carneya”
- Widmo wojny handlowej i przyszłość USMCA
- Polska dyplomacja wobec nowej Rady Liderów
Gwałtowna reakcja na słowa o „ekonomicznej broni”
Donald Trump, pełniący funkcję przewodniczącego nowo powstałej Rady Pokoju, oficjalnie wycofał zaproszenie dla premiera Kanady za pośrednictwem platformy Truth Social. Decyzja zapadła tuż po przemówieniu Marka Carneya, który w Davos skrytykował mocarstwa za wykorzystywanie integracji ekonomicznej jako narzędzia nacisku. Choć Trump określił Radę jako najbardziej prestiżowe gremium liderów w historii, atmosfera wokół kanadyjskiej delegacji stała się skrajnie napięta po wcześniejszych spięciach obu polityków. Amerykański prezydent publicznie upomniał Carneya, stwierdzając, że „Kanada żyje dzięki Stanom Zjednoczonym”, co wywołało falę komentarzy wśród uczestników Światowego Forum Ekonomicznego.
Niech niniejszy List służy jako informacja, że Rada Pokoju wycofuje zaproszenie dla Pana dotyczące przystąpienia Kanady do tego, co będzie najbardziej prestiżową Radą Liderów, jaką kiedykolwiek zgromadzono.
Spór o miliardową opłatę i „Doktrynę Carneya”
Kluczowym punktem zapalnym okazały się kwestie finansowe oraz asertywna postawa rządu w Ottawie wobec nowej instytucji. Minister finansów Kanady, François-Philippe Champagne, jednoznacznie zadeklarował, że jego kraj nie zapłaci miliarda dolarów, czyli kwoty wymaganej za stałe miejsce w Radzie Pokoju. Premier Carney, odpierając zarzuty o brak wdzięczności, stwierdził wprost, że „Kanada nie żyje dzięki USA” i musi bronić swojej suwerenności w obliczu słabnącego ładu opartego na zasadach. Taka postawa, określana przez media jako „Doktryna Carneya”, oznacza fundamentalną zmianę w polityce zagranicznej, stawiającą na współpracę państw średniej wielkości zamiast uległości wobec hegemonów.
Widmo wojny handlowej i przyszłość USMCA
Konflikt ten może mieć opłakane skutki dla północnoamerykańskiej gospodarki, szczególnie w obliczu nadchodzącego w 2026 roku przeglądu umowy handlowej USMCA. Donald Trump już wcześniej podniósł cła na wiele kanadyjskich towarów z 25 do 35 %, a obecnie sugeruje, że Stany Zjednoczone w ogóle nie potrzebują dostępu do produktów od swojego północnego sąsiada. Eksperci ostrzegają, że agresywna polityka celna i personalizacja sporów dyplomatycznych narażają kanadyjskie firmy na ogromne straty. Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że Trump domaga się od Ottawy ustępstw w sprawie surowszych kontroli granicznych oraz technologicznego zdystansowania się od Chin.
Polska dyplomacja wobec nowej Rady Liderów
W samym centrum tych wydarzeń znalazł się również prezydent Polski Karol Nawrocki, który mimo udziału w ceremonii inaugurującej Radę Pokoju, zachował dużą dozę ostrożności. Polski lider, choć chwalony przez Trumpa, nie złożył podpisu pod aktem powołującym nową instytucję, tłumacząc to koniecznością przeprowadzenia konsultacji z rządem oraz wymogami konstytucyjnymi. Taka postawa pokazuje trudne balansowanie Warszawy, która stara się dbać o relacje z Waszyngtonem bez zrywania solidarności z partnerami z Unii Europejskiej. Tymczasem do Rady oficjalnie dołączyło już ponad dwudziestu przywódców, w tym liderzy Arabii Saudyjskiej, Turcji oraz Węgier, co pogłębia podziały w zachodniej dyplomacji.