Płetwonurek natrafił na bombę lotniczą w Jeziorze Kierskim (woj. wielkopolskie). Na poniedziałek zaplanowano akcję wyciągania metrowego pocisku. W planach jest także zbadanie całego rejonu, aby zminimalizować ryzyko niekontrolowanego wybuchu.To nie pierwszy tego typu przypadek. Pod koniec listopada informowaliśmy o akcji detonowania bomby w Gdyni.
O prawdziwym szczęściu mogą mówić rodzice trzymiesięcznego chłopca, który przestał oddychać. Gdyby nie szybka i bezbłędna reakcja policjanta z Komisariatu Policji w Jastrowiu w województwie Wielkopolskim, mogłoby się to skończyć tragicznie.W czwartkowe popołudnie funkcjonariusze patrolowali miejscowość Sypniewo. W pewnym momencie do radiowozu podjechało małżeństwo, a z pojazdu wybiegła przerażona kobieta krzycząc, że jej syn nie oddycha. Policjanci od razu podbiegli do trzymiesięcznego niemowlaka, który był siny.Jak informuje Wielkopolska Policja, sierż. szt. Damian Kledzik natychmiast podjął czynności ratunkowe. Udrożnił drogi oddechowe i z uwagi na brak wyczuwalnego oddechu przystąpił do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Podjęta reanimacja już po chwili dała oczekiwany efekt - niemowlę zaczęło samodzielnie oddychać.Podczas tych dramatycznych wydarzeń, drugi z policjantów, post. Wojciech Kulasek cały czas był w kontakcie ze służbami medycznymi i uspokajał przerażoną matkę maluszka. Do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego, niemowlak przebywał pod opieką policjanta, który okrył go i kontrolował jego oddech.Po przyjeździe pogotowia, dziecko wraz z matką zostało zabrane do szpitala w Złotowie. Jeszcze tego samego dnia wróciło z rodzicami do domu.Jak informują przedstawiciele wielkopolskiej policji, sam funkcjonariusz nie czuje się bohaterem. Podkreśla jednak, iż będąc ojcem, wie jak ważne jest w sytuacjach zagrażających życiu opanowanie stresu i spokój.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Poszukiwania Jacka Jaworka. Czy ktoś mu pomógł?Gdańsk: wybuchła butla z gazem. Jedna osoba nie żyjeŁukasz Mejza idzie na urlop. Właśnie wydał oświadczenieJeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]
Tajemnicza śmierć 16-miesięcznego dziecka w Zdunach (woj. wielkopolskie). Policja otrzymała informacje o tym, że nieco ponad roczne dziecko nie żyje. Akcja ratunkowa nie zakończyła się sukcesem.W czwartek 4 listopada w jednym z mieszkań w Zdunach w powiecie krotoszyńskim zginęło dziecko. Na ten moment informacji w sprawie jest bardzo mało.Policja z Krotoszyna przyznaje, że tragiczne zdarzenie faktycznie miało miejsce. - Potwierdzam, że doszło do śmierci dziecka, które miało 16 miesięcy - powiedział dla portalu rzeczkrotoszynska.pl rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Krotoszynie, Piotr Szczepaniak.
Na drodze wojewódzkiej nr 434 w Czmoniu (woj. wielkopolskie) doszło do zderzenia ciężarówki i dwóch samochodów osobowych. Straż pożarna poinformowała, że trzy osoby nie żyją, a jedna została przetransportowana do szpitala. Wypadek przerwał policyjny pościg.Na miejscu pojawił się śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W związku z tragicznym zdarzeniem droga jest nieprzejezdna.
W sobotę doszło do nieszczęśliwego wypadku na dworcu kolejowym w Kępnie (woj. wielkopolskie). Pasażer wysiadający z pociągu wpadł w szczelinę między peronem a pociągiem. Został wciągnięty pod koła.Policja bada jeszcze okoliczności śmierci mężczyzny, który zginął pod kołami odjeżdżającego z peronu pociągu. Do zdarzenia doszło w sobotę 16 października przed godziną 11.- Ze wstępnych ustaleń policjantów oraz świadków tego zdarzenia wynika, iż 69-letni mieszkaniec województwa lubuskiego, z nieustalonych na tę chwilę przyczyn wysiadając z pociągu, wpadł pomiędzy pociąg a peron - przekazał sierż. Rafał Stramowski z kępińskiej policji.
Wziął benzynę i wylał ją na drzwi swojej matki mieszkającej w bloku. Później je podpalił. Sytuacja była tak poważna, że zdecydowano o konieczności ewakuacji 30 osób. 19-latek z Piły trafił w ręce policji. Okoliczności jego zatrzymania są zaskakujące, gdyż funkcjonariusze znaleźli go w szpitalu, gdzie zgłosił się po pomoc. Młody mężczyzna już teraz usłyszał zarzuty.19-latek podłożył ogień pod drzwi swojej matki nocą, kiedy większość mieszkańców bloku wielorodzinnego na pilskim Zamościu już spało. Na miejscu bardzo szybko pojawili się strażacy, którzy ugasili płomienie. - W trakcie działań z budynku zostało ewakuowanych 30 osób - przekazał st. sierż. Wojciech Zeszot z Komendy Powiatowej Policji w Pile.Bardzo szybko ustalono, kto jest odpowiedzialny za podpalenie jednych z drzwi w bloku. Poszukiwany 19-latek ucierpiał w wyniku podłożonego przez siebie ognia i szukał pomocy w pilskim szpitalu.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
86-letni mężczyzna wybrał się w piątek na grzybobranie. Gdy po jakimś czasie rodzina nie mogła się z nim skontaktować, powiadomiono policję. Funkcjonariusze odnaleźli jego zwłoki w cieku wodnym w lesie. Mieszkaniec Ostrzeszowa w województwie wielkopolskim kontaktował się z rodziną na krótko po tym, gdy zaginął po nim ślad.