Szwajcaria: zamieszki przed szczytem G7. Tysiące osób na ulicach
Kilkanaście tysięcy osób przeszło ulicami Genewy w dużej demonstracji wymierzonej w zbliżający się szczyt G7, który ma rozpocząć się w poniedziałek w Szwajcarii i potrwać do środy. W trakcie marszu doszło do starć z policją, która użyła gazu łzawiącego, aby rozproszyć tłum. Wydarzenie szybko przerodziło się w napiętą konfrontację, a część miasta została objęta wzmożonymi środkami bezpieczeństwa.
Demonstracja przeciwko szczytowi G7 i mobilizacja służb w Genewie
Protest w Genewie był zapowiadany jako szeroka mobilizacja środowisk sprzeciwiających się polityce państw G7. W marszu uczestniczyli członkowie koalicji No-G7 (Nie dla G7), zrzeszającej około 200 organizacji, stowarzyszeń i związków zawodowych. Wśród haseł dominowały przekazy antykapitalistyczne, propalestyńskie, feministyczne, prokurdyjskie oraz ekologiczne.

Według szacunków agencji AFP w wydarzeniu mogły brać udział nawet kilkanaście tysięcy osób. Demonstranci nieśli transparenty i skandowali hasła wzywające do sprzeciwu wobec globalnej polityki gospodarczej i militarnej państw zachodnich. Organizatorzy podkreślali, że ich działania mają charakter „internacjonalistycznej odpowiedzi” na decyzje podejmowane przez państwa G7 oraz sprzeciw wobec – jak to określali – „faszyzmu i imperializmu”.
Władze Genewy, przewidując możliwość eskalacji napięć, zdecydowały się na szerokie działania prewencyjne. W mieście rozmieszczono znaczne siły policyjne, a także wsparcie wojskowe, które ma zapobiec powtórzeniu wydarzeń z 2003 roku, kiedy podczas szczytu G8 doszło do gwałtownych zamieszek w regionie.
Starcia z policją i incydenty podczas marszu
W trakcie demonstracji sytuacja zaczęła się zaostrzać, gdy część uczestników starła się z funkcjonariuszami. Policja użyła gazu łzawiącego, aby opanować tłum i zapobiec dalszej eskalacji. W niektórych momentach demonstranci rzucali w stronę służb racami i kamieniami.
Dziennikarze agencji AFP relacjonowali także poważniejsze incydenty w pobliżu trasy marszu. Wśród nich znalazło się podpalenie samochodu Tesli niedaleko pochodu, gdzie strażacy musieli interweniować, aby ugasić ogień. To zdarzenie dodatkowo podniosło poziom napięcia w mieście i zwiększyło skalę działań służb porządkowych.
Protestujący skierowali również swoje działania wobec infrastruktury międzynarodowej. Celem ataków stała się między innymi wieża telekomunikacyjna ONZ, w stronę której ciskano kamieniami. Tego typu incydenty sprawiły, że demonstracja zaczęła być postrzegana nie tylko jako polityczny marsz, ale także jako wydarzenie o potencjalnie destabilizującym charakterze.
Napięcia wokół G7 i przygotowania w regionie
Szczyt G7, który rozpocznie się w poniedziałek, zgromadzi przywódców Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady, Niemiec, Włoch, Japonii i Francji, a także przedstawicieli Unii Europejskiej. W kolejnych dniach dołączą również liderzy z innych państw, w tym Brazylii, Indii, Kenii, Korei Południowej, a także Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Francuskie i szwajcarskie władze zdecydowały się na szeroko zakrojone środki bezpieczeństwa. Po stronie Szwajcarii zmobilizowano około 4 tysięcy żołnierzy wspierających policję. Francja natomiast rozmieściła blisko 16 tysięcy funkcjonariuszy różnych służb, w tym policjantów, żandarmów, żołnierzy, strażaków i straży granicznej. Wprowadzono także wzmocnione kontrole graniczne oraz zamknięto znaczną część przejść granicznych między Francją a Szwajcarią.

Władze francuskie zakazały organizacji demonstracji po swojej stronie granicy, co dodatkowo ograniczyło możliwość przeniesienia protestów poza Szwajcarię. Jednocześnie odwołano część wydarzeń publicznych i sportowych, a lokalne instytucje, w tym Szpital Uniwersytecki w Genewie, przygotowały się na potencjalny napływ poszkodowanych, rozstawiając dodatkowe namioty medyczne.
Napięcie w regionie dodatkowo podsycają wspomnienia wydarzeń sprzed lat, kiedy podczas szczytu G8 doszło do poważnych zamieszek i aktów przemocy. Obecnie wielu mieszkańców i przedsiębiorców w Genewie zabezpiecza swoje lokale, obawiając się powtórki tamtych wydarzeń, mimo zapewnień służb o kontroli sytuacji.