NASI DZIENNIKARZE
Janusz Schwertner
Mateusz Baczyński
Jakub Wątor
Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Fakty > Głodna i zapłakana 8-latka bez opieki w Warszawie. Konkubent matki kazał jej poczekać 5 minut, po czym odjechał
Jan Jałowczyk
Jan Jałowczyk 26.07.2023 15:45

Głodna i zapłakana 8-latka bez opieki w Warszawie. Konkubent matki kazał jej poczekać 5 minut, po czym odjechał

straż miejska
Straż Miejska/ _Alicja_ Pixabay

Bulwersujące doniesienia z warszawskiej Pragi. Stołeczna straż miejska podjęła interwencję wobec samotnej 8-letniej dziewczynki błąkającej się na ruchliwej ulicy. Jak się okazało głodne i zapłakane ukraińskie dziecko zostało porzucone przez konkubenta matki, mężczyznę gruzińskiego pochodzenia. 

8-latka z Ukrainy porzucona w Warszawie

Do bulwersujących scen doszło 25 lipca na ulicy Brzeskiej w Warszawie. Patrolujący stołeczne ulice funkcjonariusze straży miejskiej odkryli  przed jedną z kamienic kilka osób skupionych wokół małej dziewczynki. - Gdy podjechaliśmy bliżej podeszła do nas kobieta, która powiedziała, że ktoś pozostawił bez opieki dziewczynkę. Dziecko mówiło po polsku, ale z wyraźnym obcym akcentem - powiedział inspektor Julian Przyczynek ze stołecznej straży miejskiej. 

 

Miał zdewastować grób syna Sylwii Peretti. Wiadomo, jak się tłumaczył

Dziecko porzucił konkubent matki

Jak przekazali warszawscy mundurowi, dziewczynka wyjaśniła, że ma 8 lat i pochodzi z Ukrainy, a w Polsce mieszka od około 2 lat. Dziecko tłumaczyło, ze poprzedniego dnia wieczorem w towarzystwie głuchoniemej mamy i jej gruzińskiego konkubenta, przyjechała do Warszawy z okolic Siedlec. Rankiem 25 lipca, gdy matka jeszcze spała, ojczym obudził dziewczynkę i powiedział, że pojadą na rowerową wycieczkę. 

- Gdy dojechali na Brzeską, konkubent kazał się jej zatrzymać przy ulicy Wieczorkiewicza. Powiedział, żeby dziewczynka poczekała na niego 5 minut, a sam odjechał w stronę Ząbkowskiej, zabierając jej telefon i dokumenty. Mężczyzna nie wracał, więc zapłakanym dzieckiem zainteresowali się przechodnie i to oni wskazali je strażnikom - relacjonują służby.

Mundurowi dotarli do babci dziecka

- Dziewczynka przyznała, że jest głodna, bo tego dnia jeszcze nic nie jadła, poszliśmy więc do pobliskiej restauracji i zamówiliśmy dla niej frytki i wodę do picia. Chcieliśmy zapłacić, ale obsługa, widząc co się dzieje, nie wzięła od nas pieniędzy - relacjonowała inspektor Julian Przyczynek.

Na szczęście dla dziecka, funkcjonariusze ustalili położenie babci dziewczynki. Ośmiolatka podała, że chodziła do szkół w Łukowie i Siedlcach. Mundurowi po skontaktowaniu się z dyrekcją jednej ze szkół ustalili numer telefonu do jej babci, która mieszka w Lublinie. - Strażnicy wezwali patrol policji, który skontaktował się z jej babcią. Kobieta zobowiązała się przyjechać do Warszawy i odebrać wnuczkę. Mała została przewieziona do komendy rejonowej, gdzie strażnicy dostarczyli również jej rower - tłumaczą służby.

Źródło: Straż Miejska