Davos może być kompromitacją? Dziambor ostrzega prezydenta Nawrockiego
Prezydent Karol Nawrocki przybył do Davos, gdzie trwa 56. Annual Meeting World Economic Forum. W szwajcarskim kurorcie spotykają się najpotężniejsi przywódcy polityczni, biznesowi i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego. Jak powinien zachować się nasz największy przedstawiciel? Skomentował to dla nas Artur Dziambor, były poseł Konfederacji, obecnie powiązany z PSL.
- Zachować twardą postawę wobec zagrożeń ze Wschodu, ale unikać konfrontacyjnej retoryki na panelach multilateralnych
- Wykorzystać obecność na forum do budowania sojuszy w ramach Trójmorza i NATO wschodniej flanki
- Promować polskie interesy gospodarcze i bezpieczeństwo energetyczne w rozmowach z liderami biznesu
Czym jest Forum w Davos?
World Economic Forum w Davos to coroczne spotkanie organizowane od 1971 roku w szwajcarskim kurorcie górskim. W 2026 roku odbywa się w dniach 19–23 stycznia pod hasłem „A Spirit of Dialogue”.
Gromadzi blisko 3 tysiące uczestników z ponad 130 krajów. Wśród nich rekordowa liczba polityków – blisko 400 liderów, w tym około 65 głów państw i rządów, w tym sześciu przywódców G7.
Forum skupia się na kluczowych wyzwaniach globalnych: współpracy w podzielonym świecie, odpowiedzialnym wdrażaniu innowacji oraz poszukiwaniu nowych źródeł wzrostu gospodarczego.

Kto przyjechał do Davos w 2026 roku?
Wśród potwierdzonych uczestników znaleźli się najwięksi gracze światowej polityki i biznesu. Donald Trump przywiózł największą w historii amerykańską delegację, w skład której wchodzą m.in. sekretarz stanu i sekretarz skarbu.
Z Europy obecni są m.in.: Emmanuel Macron (Francja), Friedrich Merz (Niemcy), Ursula von der Leyen (KE), Kyriakos Mitsotakis (Grecja), Alexander Stubb (Finlandia) oraz Wołodymyr Zełenski (Ukraina).
Z Polski na forum jest prezydent Karol Nawrocki, który bierze udział m.in. w panelu „Can Europe Defend Itself?” obok m.in. Marka Ruttego i Alexandera Stubba.
Jak powinien zachować się Karol Nawrocki?
Jaką strategię powinien obrać Karol Nawrocki? Artur Dziambor wyjaśnił w rozmowie z Gońcem:
- Mamy Karola Nawrockiego, który publicznie podkreśla, jak bliskie relacje łączą go ze Stanami Zjednoczonymi i nowym prezydentem USA. Deklaratywnie administracja Karola Nawrockiego przedstawiana jest jako zbieżna z administracją Donalda Trumpa. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że gesty w rodzaju zakładania czerwonych czapeczek z hasłem „Make America Great Again” przez polskich posłów czy europosłów są bardziej groteską niż realną współpracą. Natomiast składanie donosów na polski rząd do otoczenia Donalda Trumpa nie jest już groteską, lecz działaniem, które w normalnych warunkach powinno kończyć karierę polityczną.
- W praktyce wszystko zależy więc od gestów. Gdyby to ode mnie zależało, unikałbym pokazywania zbyt bliskiej relacji z Donaldem Trumpem — szczególnie z perspektywy prezydenta, który, co warto podkreślić, nie prowadzi własnej polityki zagranicznej. Sytuacja stanie się bardzo trudna do wytłumaczenia, jeśli przedstawiciel rządu, minister Domański, będzie trzymał się z dala od sugestii poparcia amerykańskiej narracji w sprawie Grenlandii, a prezydent pojawi się w gronie zwolenników Donalda Trumpa, uśmiechając się do wspólnych zdjęć i dając się klepać po plecach.
- Dlatego liczę na to, że prezydent będzie rozumiał swoją konstytucyjną pozycję w obszarze polityki międzynarodowej oraz fakt, że to rząd ustala linię polityczną i prowadzi negocjacje. Jest to sprawa niezwykle delikatna. Nie można jednoznacznie opowiedzieć się po jednej ze stron, ponieważ Polska współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi zarówno militarnie, jak i gospodarczo. Jednocześnie naszym naturalnym i lojalnym partnerem pozostaje Unia Europejska, co wynika wprost z geografii.
- Mam nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, w której wysłany zostanie sygnał, że rząd się myli, a prezydent samodzielnie „dogaduje się” z Donaldem Trumpem. Byłby to bardzo zły sygnał.
Źródło: Goniec.pl