Nad południową Estonią doszło do zdarzenia, które ponownie zwróciło uwagę świata na bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO. 17 października nad amerykańskimi koszarami w rejonie Reedo wykryto dwa niezidentyfikowane drony.
Niecodzienny incydent na granicy Estonii z Rosją przyciągnął uwagę całego regionu. Ze względu na możliwe prowokacje estońskie władze podjęły decyzję o czasowym zamknięciu przejścia granicznego oraz fragmentu drogi znanej jako „but Saatse” w południowo-wschodniej części kraju.
Estonia oskarżyła Rosję o "wielokrotne naruszanie granic" przez helikoptery i symulowanie ataków rakietowych. Do Tallina został wezwany ambasador Rosji. Do incydentów doszło zaledwie tydzień przed kluczowym szczytem NATO.Zarzuty pod adresem Moskwy wystosował estoński resort obrony. Kusti Salm, stały sekretarz tamtejszego MON, przyznał w rozmowie z fińską gazetą "Iltalehti", że "nigdy nie było tak poważnie, jak teraz".
Estoński wywiad przekazał ważne informacje w kontekście ewentualnego ataku Rosji na Ukrainę. Pozyskano wiadomości dotyczące celów. Przedstawiono całą mapkę, na której zaznaczone są poszczególne miasta. - W naszej ocenie rosyjskie siły zbrojne są gotowe do rozpoczęcia pełnowymiarowej operacji wojskowej przeciwko Ukrainie od drugiej połowy lutego. Po osiągnięciu gotowości wojskowej do rozpoczęcia operacji potrzebna jest jedynie decyzja polityczna - przekazał estoński wywiad.