Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Śledztwo Gońca: Krzysztof Bosak i tajemnica Collegium Humanum. Tak "studiował" lider Konfederacji
Piotr Krysiak
Piotr Krysiak 08.01.2026 20:00

Śledztwo Gońca: Krzysztof Bosak i tajemnica Collegium Humanum. Tak "studiował" lider Konfederacji

Śledztwo Gońca: Krzysztof Bosak i tajemnica Collegium Humanum. Tak "studiował" lider Konfederacji
Fot. East News/Facebook

Krzysztof Bosak osobiście spotkał się z byłym rektorem Collegium Humanum Pawłem C., nim rozpoczął tam studia - ustalił Goniec. Przez władze uczelni Bosak od razu został przepisany z pierwszego na trzeci semestr. W dwuletnim studiowaniu „pomagał" mu kolega z Młodzieży Wszechpolskiej, który wedle naszych informatorów miał chodzić za niego na zajęcia i zdawać egzaminy. Wcześniej polityk okłamywał opinię publiczną, że “tylko rozważał” złożenie papierów na Collegium Humanum. Chcieliśmy z nim o tym porozmawiać, ale zapadł się pod ziemię.

Przez wiele miesięcy staraliśmy się uzyskać od Krzysztofa Bosaka informacje, jak naprawdę wyglądały jego studia na Collegium Humanum. Lider Konfederacji jednak konsekwentnie nas unikał. Nie chcieli z nami rozmawiać także jego współpracownicy.

Postanowiliśmy więc drążyć sami, by zrozumieć, czemu znany polityk tak panicznie boi się prawdy.

  • ZOBACZ SPECJALNY ODCINEK “DEMASKUJE” O KRZYSZTOFIE BOSAKU:

Lawina kłamstw wicemarszałka

Kwiecień 2024 roku, budynek parlamentu. Krzysztofa Bosaka w korytarzu sejmowym zaczepia jeden z reporterów TVN24. Wicemarszałek Sejmu stara się ukryć zakłopotanie, gdy ten niespodziewanie pyta go, czy kiedykolwiek studiował na Collegium Humanum - uczelni, na której wiele znanych osób publicznych, w tym polityków, w ramach przestępczego procederu kupowało sobie wyższe wykształcenie. 

Bosak przed kamerą wyraźnie się miota: „Rozważałem (studiowanie), ale żadnego dyplomu nie uzyskałem” - przekonuje. 

Reporter nie daje za wygraną. Dopytuje: „A bywał pan tam na zajęciach? Albo ktoś za pana bywał?”. 

– Nie bywałem – zapewnia polityk, ale widać, że z każdą chwilą jest coraz bardziej zakłopotany. Dziennikarz znów ponawia pytanie. „A za pana ktoś bywał?”. – Nie - ucina Bosak. 

„Nie zaczął pan tam nigdy studiów?” – drąży dalej reporter. – Złożyłem papiery, a jak oni to zaklasyfikowali, to nie wiem…

Dziennikarz TVN24 zwraca mu uwagę, że istnieje różnica między „rozważaniem studiów” a faktycznym złożeniem dokumentów. – Oczywiście… - przytakuje polityk. I odpowiada w niezrozumiały sposób: – Muszę sprawdzić, jaki jest stan prawny… 

Na tym ich rozmowa się kończy. Już wtedy Bosak sprawia wrażenie, jakby z jakiegoś powodu kłamał.

Śledztwo Gońca: Krzysztof Bosak i tajemnica Collegium Humanum. Tak "studiował" lider Konfederacji
Fot. Pawel Wodzynski/East News

Jednak studiował

Siedem miesięcy później, w listopadzie 2024 roku, Krzysztof Bosak przedstawia inną wersję wydarzeń. W rozmowie z „Onet Rano” przypomina sobie, że jednak na Collegium Humanum studiował. 

Na antenie wyjaśnia: – Byłem tam studentem przez dwa semestry. Nigdy żadnego dyplomu od nich nie miałem i nie chciałem mieć. 

Nie wyjaśnia jednak, po co szedł na studia, skoro nie chciał uzyskać dyplomu. Jego wersja nadal brzmi więc mocno absurdalnie. 

W tamtym wywiadzie Bosak dodaje, że w obliczu głośnych publikacji medialnych na temat Collegium Humanum i kolejnych znanych osób zamieszanych w aferę, jest „tym, co wychodzi w mediach, zażenowany”. 

I tym razem trafia jednak na dociekliwego dziennikarza. Na pytanie, kiedy dokładnie studiował, precyzuje: – W latach 2020 i 2021. A po chwili brnie dalej: – Interesowało mnie wyłącznie uczciwe studiowanie. Nie miałem jednak czasu, by faktycznie studiować. 

Krzysztof Bosak musi mieć wtedy nadzieję, że po tym wyznaniu dziennikarze dadzą mu spokój i przestaną drążyć. Jednak w kółko zmieniający wersję zdarzeń polityk tylko namnażał wątpliwości — w końcu niejasne stało się m.in. czy rzeczywiście uczestniczył w zajęciach w czasie dwóch semestrów, do których się przyznał i czy osobiście zdawał egzaminy.

Spotkanie u rektora

Zima 2020. Codziennie lekarze rejestrują ponad dziewięć tysięcy nowych przypadków COVID-19. Pogoda - od 1 do 7 stopni Celsjusza. Twardy lockdown i narodowa kwarantanna za rogiem. 

Świat z niecierpliwością wyczekuje szczepionek, a Krzysztof Bosak – kilka miesięcy po przegranej kampanii prezydenckiej, w trakcie której jest dopytywany przez dziennikarzy między innymi o brak wyższego wykształcenia – czeka na spotkanie z Pawłem C., ówczesnym rektorem Collegium Humanum. Zamierza raz na zawsze załatwić problem wytykanych mu co rusz braków w edukacji. 

Kto umówił Bosaka z Pawłem C.? Zapytaliśmy o to samego wicemarszałka Bosaka, ale pomimo wielu prób nie odpowiedział na nasze pytania. 

Według naszych informatorów, wizytę u rektora Pawła C. Bosak zawdzięcza prof. Piotrowi Kosiakowi – wykładowcy zarządzania i pełnomocnikowi ds. rozwoju uczelni. Ten w rozmowie z nami zaprzecza, by był organizatorem spotkania. 

Jednak to podczas kurtuazyjnej rozmowy tej trójki mężczyzn zapadają kluczowe decyzje. Bosak ma studiować zarządzanie zasobami ludzkimi. Jego nieoficjalnym opiekunem naukowym zostać ma wspomniany prof. Kosiak lub Arkadiusz Durasiewicz. 

Ten drugi wcześniej sam załatwił sobie dyplom MBA. W Collegium Humanum był rekruterem, czyli osobą odpowiedzialną za przyprowadzanie na uczelnię tych, którzy szybko i za odpowiednią cenę chcieli uzyskać dyplomy. Od licencjata przez magistra, doktora i studia podyplomowe. 

Durasiewicz działał też w polityce, szefował radomskim strukturom Polski 2050.

Z kolei prof. Kosiak to postać bardzo dobrze znana w środowisku akademickim. Jest doradcą prezesa Pracodawców RP. Pracę na tym stanowisku rozpoczął u boku Rafała B., byłego wiceministra skarbu z rządów PO, aresztowanego za udział w aferze korupcyjnej i – według prokuratury – winnego przyjmowania łapówek za kontrakty śmieciowe w Warszawie.

Śledztwo Gońca: Krzysztof Bosak i tajemnica Collegium Humanum. Tak "studiował" lider Konfederacji
Fot. Pawel Wodzynski/East News

Druh z Młodzieży Wszechpolskiej

Od początku było jasne, że Krzysztof Bosak trafi pod klosz. Jak ustaliliśmy, prof. Kosiak miał zaproponować, by sprawami „administracyjno-edukacyjnymi” w imieniu polityka zajmował się Tomasz Warowny. Ten wkrótce na uczelni zyska pseudonim „asystent”. 

Bosak i Warowny to starzy znajomi – jeszcze z czasów Młodzieży Wszechpolskiej i Fundacji Republikańskiej, dla których pisali raporty w latach 2011–2012. Wspólnie uczestniczyli w marszach niepodległości, konferencjach, kampanijnych wiecach i spotkaniach wyborczych. W lutym 2025 roku, Bosak i Warowny byli razem w Londynie na spotkaniu z prof. Jordanem Petersonem. 

Według naszych informatorów, a także wedle składanych w śledztwie zeznań, Warowny oprócz załatwiania spraw formalnych, dostarczał dokumentację Bosaka, pojawiał się w jego imieniu na zajęciach, przynosił prace zaliczeniowe, zaliczał przedmioty i dbał o frekwencję. 

Miał stać się także łącznikiem między politykiem a prorektorką uczelni Iwoną G. oraz dwiema pracownicami dziekanatu, które „uzupełniały” dokumentację Bosaka. 

– On tu załatwiał za niego wszystkie sprawy - mówi nam jedna z byłych pracownic Collegium Humanum, dziś współpracująca z prokuraturą, ze względów bezpieczeństwa prosząca o anonimowość. - Faktycznie krążyły plotki, że nie tylko zdawał egzaminy za Bosaka, ale podpisywał się na liście obecności, zaliczał przedmioty, przynosił prace. 

Chcieliśmy zapytać Krzysztofa Bosaka, czy to prawda i dowiedzieć się więcej o jego relacjach z Tomaszem Warownym, ale nie odpowiedział na nasze pytania. 

Do Tomasza Warownego udaje nam się dodzwonić. Początkowo rozmawia z nami chętnie, jednak gdy poruszamy temat Collegium Humanum, atmosfera rozmowy wyraźnie się zmienia. Pytamy, czy to możliwe, że sam w 2020 roku studiował na tej uczelni — co mogłoby tłumaczyć jego częste wizyty w tamtym miejscu. Zgodnie z naszymi przypuszczeniami zaprzecza. Studentem Collegium Humanum nigdy nie był. 

Dopytujemy więc, czy - zgodnie z naszymi ustaleniami - bywał na uczelni jako gość i czy dostarczał pracownikom Collegium Humanum dokumenty Krzysztofa Bosaka albo pełnił w jego imieniu inne „usługi”. 

„Niestety nie mogę teraz rozmawiać, jestem w podróży” - rzuca nagle i zapowiada, że oddzwoni do nas, gdy „będzie miał czas”. Ale więcej już nie dzwoni ani nie odbiera naszych telefonów. 

Podobnie jak Krzysztof Bosak, zapada się pod ziemię. 

Dopiero po trzech tygodniach, od Warownego otrzymaliśmy wiadomość tekstową. 

Napisał w niej między innymi, że „w ramach współpracy z Marszałkiem Krzysztofem Bosakiem kontaktuje się z różnymi podmiotami i w różnym zakresie. Część z tych kontaktów ma charakter logistyczno-organizacyjny np. przy ustalaniu kalendarzy, spotkań itp. Tak było w przypadku kilku kontaktów z Collegium Humanum i miały one miejsce na długo, zanim media ujawniły nieprawidłowości w funkcjonowaniu tej uczelni”. 

W praktyce Krzysztof Bosak, jak wynika z naszych ustaleń, w ogóle nie przychodził na uczelnię. Poza spotkaniem z rektorem Pawłem C. w siedzibie uczelni był widziany jeszcze tylko raz.

Służby wszystko wiedzą

W listopadzie 2024 udajemy się na protest studentów Collegium Humanum przed siedzibą uczelni. Zdenerwowani domagają się wydania dyplomów i dokumentów potwierdzających ukończenie studiów. Uważają się - i słusznie - za ofiary całej afery. W przeciwieństwie do znanych polityków czy VIP-ów, oni akurat studiowali uczciwie. 

Trafiamy na młodą kobietę, świetnie zorientowaną w sprawach studenckich VIP-ów. Zapoznaje nas z pracownicą administracyjną Collegium Humanum, która regularnie wychodzi do manifestujących studentów z gorącą herbatą. 

Ta - jak się dowiadujemy - w ramach przestępczej operacji była odpowiedzialna za wpisywanie do protokołów ocen tym studentom, którzy kupowali dyplomy. 

Polecenia wydawała jej prorektor Iwony G. - kolejna kluczowa postać w aferze Collegium Humanum. W śledztwie postawiono jej kilkadziesiąt zarzutów. 

Jak wynika z prokuratorskich akt, to ona zarejestrowała w uczelnianym systemie studenta Krzysztofa Bosaka. 

Dziś Iwona G. współpracuje z organami ścigania. 

Jak ustalamy, obecnie pracuje w „Pedagogium” – Wyższej Szkole Nauk Społecznych w Warszawie. Warto przypomnieć, że to właśnie ona nadzorowała proces studiowania w Collegium Humanum innego polityka – Michała Kołodziejczaka, byłego wiceministra rolnictwa, co w Gońcu ujawniliśmy w czerwcu zeszłego roku. To ona poleciła „kupić” w Wyższej Szkole Menadżerskiej w Legnicy „lewe” zaświadczenie dla polityka Koalicji Obywatelskiej. 

Pedagogium mieści się w samym centrum Warszawy, tuż przy placu Bankowym. Nie udało nam się dodzwonić do Iwony G., postanawiamy więc odwiedzić ją osobiście. 

Nie wiemy, gdzie jej szukać. Dziekanat znajduje się na pierwszym piętrze. Zastajemy puste korytarze i ciszę jak w muzeum. W końcu jedna z pracowniczek wskazuje nam drogę do biura prorektor. 

Kobieta siedzi za wysoką ladą i stuka w klawiaturę. Chcemy zadać jej kilka pytań dotyczących afery. Iwona G. nie wydaje się zaskoczona, mówi, że nie może za dużo powiedzieć a cała ta sprawa mocno ją poturbowała. Czuje się oszukana i pokrzywdzona. 

Według ustaleń śledczych, w aferze odgrywała znaczącą rolę. Wiedziała o wszystkich nieprawidłowościach i nadzorowała porządek w dokumentach. To jej bezpośredni podwładni fałszowali oceny z zaliczeń czy egzaminów dla fikcyjnych studentów, wpisywali je w dokumenty i często zbierali podpisy wykładowców. 

W końcu Iwonę G. pytamy wprost, czy to ona z ramienia uczelni obsługiwała „studia” Krzysztofa Bosaka. 

- Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - odpowiada intrygująco. - Służby wiedzą jaka to była sytuacja… Więc mam nadzieję, że prędzej czy później ujrzy to światło dzienne - dodaje. 

- Wystarczy, że pani odpowie na moje pytania i wszyscy się dowiedzą, jak było naprawdę… - proponujemy. 

- Nie chcę brać w tym udziału, proszę mi wierzyć. Nie potwierdzę tego panu, ale też nie zaprzeczę - powtarza była prorektor. - To czego służby się miały dowiedzieć, to się dowiedziały, a reszta jest już poza mną - przekonuje. 

Nie odpuszczamy: - No ale przecież pani wie wszystko o tym co, działo się na uczelni… 

- Wiem, ale mogę powiedzieć tylko służbom - dodaje. 

Iwona G. wie znacznie więcej, niż przekazała nam w rozmowie. Oprócz tego, że „opiekowała się” edukacją VIP-ów, była najbardziej zaufaną współpracowniczką rektora Pawła C., który hojnie ją za to wynagradzał: 20 tys. zł miesięcznie, a oprócz tego wycieczka do Azji, remont mieszkania, biżuteria z Kruka, regularne wizyty u fryzjera dwa razy w tygodniu. Notabene jej fryzjer kupił w Humanum maturę oraz dyplom magistra. 

Śledztwo Gońca: Krzysztof Bosak i tajemnica Collegium Humanum. Tak "studiował" lider Konfederacji
Fot. Michal Zebrowski/East News

Tak „studiował” Bosak 

Dzwonimy do prof. Kosiaka, opiekuna Krzysztofa Bosaka, który sam nabył w Collegium Humanum prestiżowe tytuły, w tym MBA, DBA i LLM. 

Początkowo profesor, podobnie jak Warowny, jest nad wyraz miły. Ze szczegółami opowiada o świetnej kadrze Collegium Humanum i profesjonalnych zajęciach na uczelni. Chwali studentów i rozmach, z jakim uczelnia funkcjonowała. Bliższej znajomości z rektorem się wypiera. 

Zapewnia, że łączyła ich relacja czysto zawodowa. Zdradza, że prowadził zajęcia na kierunku zarządzanie. 

Pytamy, czy jego studentem był Krzysztof Bosak. Wtedy jego uprzejmość się kończy. Zaczyna się jąkać. 

- To jest nagonka, szczucie na ludzi, którzy uczciwie studiowali na tej uczelni. Powtarzane są rzeczy nieprawdziwe, m.in. to, co pan mówi o prokuraturze, przyprowadzaniu studentów czy marszałku Bosaku… - przekonuje nas. 

Naszymi pytaniami jest wyraźnie poirytowany. 

– A skąd pan dzwoni do mnie i skąd ma mój numer, panie redaktorze? - pyta, apelując, byśmy nie przytaczali żadnych jego wypowiedzi. Prosi o przesłanie pytań mailem. "Nie życzę sobie publikacji informacji na mój temat” - dorzuca. 

Dzień po rozmowie otrzymujemy oświadczenie profesora. Odpowiada w nim na trzy z ponad 24 pytań. Przyznaje jednak, że raz rzeczywiście egzaminował Krzysztofa Bosaka, ale zaprzecza, by to on przyprowadził go do rektora Pawła C. Pozostałe pytania pomija. 

Pytaliśmy go między innymi, czy to on czy uczestniczył w spotkaniu rektora Pawła C. i Krzysztofa Bosaka w gabinecie uczelni, z jakich przedmiotów egzaminował polityka, jakie oceny mu postawił oraz czy był opiekunem naukowym obecnego wicemarszałka Sejmu. 

Co zastanawiające, w uczelnianej dokumentacji zabezpieczonej przez prokuraturę nie ma wzmianki, by Bosak zdawał jakikolwiek egzamin u Kosiaka. To rodzi kolejne wątpliwości. 

Choć uporczywie zabiegamy o rozmowę z liderem Konfederacji, ten konsekwentnie nas unika. Docieramy więc do jego najbliższych współpracowników. Najpierw do Michała Nieznańskiego, odpowiedzialnego za kontakty z mediami. W rozmowie telefonicznej prosi nas o przesłanie pytań drogą elektroniczną. Jednak, wzorem swojego szefa, nigdy na maila nie odpowiada, po czym i on zapada się pod ziemię. 

Dzwonimy do posła Konfederacji Michała Wawra. Scenariusz się powtarza: obiecuje pomóc w kontakcie, prosi o maila, aż w końcu znika. 

O sprawę podejrzanych studiów Krzysztofa Bosaka zapytaliśmy też zamiejscowy wydział Prokuratury Krajowej w Katowicach, który prowadzi śledztwo ws. afery w Collegium Humanum. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Jednak jak wynika z prokuratorskiego śledztwa 7 grudnia 2020 roku Krzysztof Bosak został wpisany do uczelnianego systemu Sokrates. 

Wpisu na pierwszy semestr studiów licencjackich dokonała Iwona G. 

Jeszcze tego samego dnia przepisała Bosaka w systemie na semestr trzeci. 

Od listopada 2021 r. miał indywidualny tok nauczania - często stosowany wobec tych studenckich vip-ów, którzy w rzeczywistości kupowali dyplomy. Jego studencka kariera dobiegła końca 27 czerwca 2022 r. To raczej nieprzypadkowa data. W „Newsweeku” wybuchła wtedy afera z „lewymi” dyplomami. 

Bosak w „Onet Rano” twierdził, że na Collegium Humanum w ciągu dwóch semestrów zdołał zdać „pojedyncze egzaminy”. Nam o jego dokonaniach udało się dowiedzieć więcej. 

Według dokumentacji zabezpieczonej przez prokuraturę, nie zaliczył praktyki zawodowej, dwukrotnie nie zdał egzaminów u jednego z doktorów w pierwszym terminie, za to poprawkę - uznaną na podstawie dostarczonej pracy pisemnej - zaliczył na „piątkę”.

Bosak nie pojawił się na egzaminie z zarządzania jakością. Dwukrotnie oblał też egzamin z finansów, ale za trzecim podejściem dostał 4 plus. 

Z prokuratorskiego śledztwa wynika coś jeszcze. Według świadków ktoś z otoczenia Krzysztofa Bosaka interweniował u Iwony G., pytając, czy jego dokumentacja „mogłaby zniknąć” z archiwum uczelni. 

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dokumentacji Bosaka nie znaleziono tam, gdzie przechowywano papiery wszystkich pozostałych studentów. Po zatrzymaniu rektora Pawła C i Iwony G., śledczy oprócz dokumentacji, komputerów i wynajętych magazynów przez Collegium Humanum, zabezpieczyli i przewieźli sejf rektora do siedziby prokuratury w Katowicach. Dopiero po jego otwarciu wypadła dokumentacja Krzysztofa Bosaka, a w niej odnaleziono umowę obecnego wicemarszałka Sejmu z uczelnią, akt immatrykulacji oraz wniosek o stypendium. 

W uczelnianym systemie wciąż figuruje jako student. Według naszych informacji, Krzysztof Bosak… wciąż nie uiścił opłaty za studia, których nie ukończył. Uczelnia zamierza wystąpić do wicemarszałka o uregulowanie tych należności.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Dach
Do 31 stycznia i ani dnia dłużej. Polacy muszą to zgłosić albo narażą się na grzywnę
Chwilę przed 14 wypłynęły informacje ws. spotkania Naworcki-Tusk. Rzecznik potwierdził
Chwilę przed 14 wypłynęły informacje ws. spotkania Naworcki-Tusk. Rzecznik potwierdził
Karol Nawrocki
Hipokryzja Nawrockiego? "Straszy Zachodem, a jeździł do Moskwy"
Głosy z przeszłości przerywają milczenie. Czy ostra retoryka prezesa PiS uderzy w próżnię?
Kaczyński uderzył w Tuska. Zaskakujące, jak na jego wpis odpowiedział kolega ze studiów
Wiara fundamentem prezydentury. Kapelan potwierdza religijne przywiązanie pary prezydenckiej
Ksiądz zabrał głos ws. Nawrockiego i jego żony. Wyjawił, co dzieje się w Pałacu Prezydenckim
płyta indukcyjna
[QUIZ] Ile naprawdę wiesz o swoich rachunkach za prąd? Możesz się zdziwić