Nawałnice przetoczą się przez Polskę. W tych województwach będzie najgorzej
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał pilne ostrzeżenia przed poważnym załamaniem pogody. Nadchodzący front atmosferyczny przyniesie ze sobą niebezpieczne zjawiska, mogące wyrządzić rozległe szkody materialne w wielu regionach kraju. Służby apelują o ostrożność i zabezpieczenie mienia.
Od upału do burzy w kilka godzin
Aktywny front atmosferyczny wkroczy nad Polskę we wtorek 9 czerwca. Pierwsze burze zaczną się rozwijać już w południe i przez kilka godzin będą stopniowo narastać, by późnym popołudniem przybrać formę rozległych układów burzowych obejmujących kolejne regiony. Strefa najgroźniejszych zjawisk rozciągnie się szerokim pasem od Warmii i Mazur, przez Mazowsze i Łódź, aż po Śląsk i Małopolskę. Na południu kraju, gdzie powietrze będzie najbardziej naparte i wilgotne, burze mogą przybrać szczególnie gwałtowny charakter.
Przed nadejściem nawałnic napłynie gorące i parne powietrze. W centrum i na wschodzie kraju temperatura może lokalnie sięgnąć od 27°C do 30°C, z najwyższymi wartościami w Warszawie. Na zachodzie będzie wyraźnie chłodniej, od 20°C do 22°C.
Grad wielkości orzecha i wiatr walący z nóg
Głównym zagrożeniem towarzyszącym przechodzącemu frontowi będą intensywne ulewy oraz grad. Państwowa służba meteorologiczna ostrzega przed krótkotrwałymi opadami sięgającymi 35 mm na godzinę, a w rejonach podgórskich nawet 45 milimetrów. Najnowsze mapy pogodowe wskazują na wysokie ryzyko gradu o średnicy od 2 do 3 centymetrów, szczególnie w Małopolsce, na Śląsku oraz okolic Kielc, a także w okolicach Gdańska, Olsztyna i Bydgoszczy.
Burzom towarzyszyć będą silne porywy wiatru, miejscami do 80 km/h. W pasie od Kujaw po Dolny Śląsk istnieje dodatkowo ryzyko powstania superkomórek burzowych zdolnych do wywołania nagłych, poważnych zniszczeń.

Noc bez wytchnienia na wschodzie
W pierwszej połowie nocy front zacznie przemieszczać się ku wschodowi, stopniowo tracąc na intensywności. Wyładowania atmosferyczne utrzymają się głównie w pasie od Mazur i Podlasia po Małopolskę i Podkarpacie. Opady deszczu w tych rejonach mogą wynieść do 25 mm, a porywy wiatru osiągną 70 km/h. Warto przy tym pamiętać, że ze względu na słaby przepływ powietrza komórki burzowe na południu kraju mogą poruszać się chaotycznie, co zwiększa ryzyko lokalnych podtopień.
Nad ranem aktywność burz wyraźnie osłabnie. Zupełnie inaczej będzie wyglądać sytuacja na zachodzie. Na Pomorzu, Kujawach i okolic Szczecina noc upłynie spokojnie, przy pogodnym niebie i temperaturze schodzącej w najzimniejszych miejscach do około 8°C.
Środa przyniesie chwilowe oddechy, czwartek reset
Środa 10 czerwca upłynie pod znakiem dalszej niestabilności. Przelotne deszcze i kolejne burze z gradem obejmą znaczną część kraju, a największe sumy opadów, dochodzące do 40 mm, prognozowane są na południu Śląska i w Małopolsce. W centrum oraz na południowym wschodzie temperatury mogą jeszcze sięgnąć 30°C.
Wyraźny przełom nastąpi w czwartek 11 czerwca. Kraj przykryje gęsta pokrywa chmur, w większości regionów pojawią się ciągłe opady deszczu, a burze ograniczą się do wschodnich krańców Polski. Wdzierające się zimne powietrze spowoduje gwałtowny spadek temperatur, do zaledwie 15°C na południu kraju i nad Bałtykiem.