Ledwo zaczęli pisać maturę, a arkusze już były w sieci. Jest pilna reakcja CKE
Zaledwie kilka minut po rozpoczęciu matury z matematyki w 2026 roku w internecie pojawiły się zdjęcia arkuszy egzaminacyjnych. Sprawa wywołała natychmiastową reakcję Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Właśnie przekazano nowe informacje.
Arkusze w sieci kilka minut po rozpoczęciu egzaminu
We wtorek 5 maja punktualnie o godzinie 9:00 maturzyści w całej Polsce rozpoczęli egzamin z matematyki na poziomie podstawowym. To jeden z obowiązkowych testów – aby go zdać, trzeba zdobyć minimum 30 proc. punktów, czyli co najmniej 15 z 50 możliwych. Egzamin trwa do godziny 12:00 i tradycyjnie składał się z dwóch części: zadań zamkniętych oraz otwartych.
Jak informuje Interia już trzy minuty po rozpoczęciu egzaminu w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się zdjęcia arkuszy. Fotografie były różnej jakości – część wykonano ukradkiem pod ławką, inne przedstawiały arkusze leżące na ławkach, co może sugerować brak obawy przed konsekwencjami. Autor jednego wpisu skomentował sytuację słowami: "Dzisiaj to chyba rekord”.
Wyciek dotyczył konkretnych zadań egzaminacyjnych. Według doniesień wśród nich znalazło się m.in. polecenie dotyczące lokaty bankowej i procentu składanego.
Nie był to pierwszy taki przypadek w tegorocznej sesji maturalnej. Dzień wcześniej w sieci pojawiły się również arkusze z języka polskiego, co pokazuje skalę problemu i jego powtarzalność.

Zdjęcia arkuszy w sieci. Jest reakcja CKE
Do sprawy odniosła się Centralna Komisja Egzaminacyjna. Jej dyrektor, Robert Zakrzewski, podkreślił, że przeciek nie nastąpił przed rozpoczęciem egzaminu, lecz już po otwarciu arkuszy przez zdających. Jak zaznaczył, do godziny 9:00 materiały egzaminacyjne pozostawały całkowicie tajne.
Mamy 350 tysięcy zdających i jednostkowe przypadki się zdarzają – powiedział Zakrzewski, cytowany przez Interie.
Jednocześnie dyrektor CKE przyznał, że nie udało się jeszcze ustalić, w których szkołach wykonano zdjęcia – zarówno te z egzaminu z matematyki, jak i wcześniejsze z języka polskiego.
CKE przypomina, że wnoszenie na salę egzaminacyjną urządzeń elektronicznych jest całkowicie zabronione. Telefony, smartwatche, słuchawki czy inne sprzęty umożliwiające komunikację muszą zostać pozostawione poza salą. Zakazane są także inne przedmioty, w tym długopisy ścieralne czy korektory. Złamanie tych zasad może skutkować natychmiastowym unieważnieniem egzaminu.
Zakrzewski już wcześniej zapowiadał zdecydowane działania wobec osób łamiących przepisy.
W przypadku uzasadnionego podejrzenia złamania prawa sprawy będą kierowane do prokuratury – przekazał w rozmowie z Interią w poniedziałek.
Surowe konsekwencje dla uczniów. Telefon oznacza unieważnienie egzaminu
Wyciek arkuszy to jedno, ale równie poważnym problemem są naruszenia regulaminu przez samych zdających. Jak ustaliła reporterka RMF FM Magdalena Grajnert, po maturze z języka polskiego na poziomie podstawowym kilkanaście osób ma już unieważniony egzamin. Powód był jednoznaczny – wniesienie na salę egzaminacyjną telefonu. W praktyce oznacza to dla tych uczniów bardzo dotkliwe konsekwencje: nie tylko utratę wyniku, ale też brak możliwości podejścia do egzaminu poprawkowego w tym samym roku.
Zasady określone przez Centralną Komisje Egzaminacyjną nie pozostawiają wątpliwości. Już samo wniesienie urządzenia telekomunikacyjnego – nawet jeśli nie zostało użyte – skutkuje natychmiastowym unieważnieniem egzaminu z danego przedmiotu. W przypadku przedmiotów obowiązkowych oznacza to automatyczne niezdanie matury.
Konsekwencje są poważne i długofalowe. Uczeń, którego egzamin został unieważniony, nie może przystąpić do poprawki w sierpniu – musi czekać aż do kolejnego roku. To oznacza roczne opóźnienie w dalszej edukacji lub wejściu na rynek pracy. Warto przy tym podkreślić, że przepisy przewidują tylko jeden wyjątek od zakazu wnoszenia urządzeń. Dotyczy on sprzętów wykorzystywanych ze względów zdrowotnych, np. telefonów z aplikacjami monitorującymi poziom glukozy. W takich przypadkach konieczne jest jednak spełnienie określonych procedur i zgłoszenie tego faktu wcześniej.
CKE nie ma wątpliwości – przepisy są surowe, ale mają zapewnić równe szanse wszystkim zdającym i ochronę uczciwości egzaminu.