Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Wstrząsy w Czechach i na Słowacji. Sejsmolodzy podali szczegóły
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 10.07.2026 10:37

Wstrząsy w Czechach i na Słowacji. Sejsmolodzy podali szczegóły

Wstrząsy w Czechach i na Słowacji. Sejsmolodzy podali szczegóły
Fot. COLOMBO NICOLA / Shutterstock, - / gfz.de

Niemieckie Centrum Badań Geologicznych (GFZ) opublikowało w czwartek wieczorem alarmujący komunikat o silnym trzęsieniu ziemi u południowych sąsiadów Polski. Informacja o zagrożeniu sejsmicznym w Czechach i na Słowacji błyskawicznie obiegła światowe media. Szybko okazało się jednak, że rzeczywistość wyglądała nieco inaczej, niż wskazywały pierwsze doniesienia.

Pierwsze doniesienia o silnych wstrząsach

Wstępne dane opublikowane na stronie niemieckiego instytutu sugerowały, że około godziny 18:00 w Czechach i na Słowacji doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 5,5. Agencja Reutera podała, że epicentrum wstrząsów znajdowało się w rejonie Pilzna, na głębokości 10 kilometrów. Zgodnie z tymi doniesieniami drgania miały być odczuwalne także w Austrii i niemieckiej Bawarii.

Zjawiska o takiej sile mogą uszkadzać słabiej postawione budynki, a dla porównania najsilniejsze trzęsienie ziemi zarejestrowane w Czechach, w 1985 roku, miało magnitudę 4,6. Wiadomość wywołała niepokój w regionie, tym bardziej że dotyczyła terenów leżących blisko granicy z Polską. Media natychmiast zaczęły weryfikować skalę możliwych zniszczeń.

Skąd wzięła się pomyłka?

Cała informacja o potężnym trzęsieniu okazała się błędna, a przepaść między pierwotnym alarmem a rzeczywistością była ogromna: z groźnej magnitudy 5,5 zrobiło się ostatecznie zaledwie 1,8

Klucz do wyjaśnienia tej pomyłki tkwi w jednym szczególe. Pierwotne dane na stronie GFZ były oznaczone jako „automatyczne", co znaczy, że komunikat powstał bez udziału człowieka. System instytutu działa tak, że sam publikuje dane, gdy dane zdarzenie wychwyci jednocześnie co najmniej 30 stacji sejsmicznych, bez sprawdzenia ich przez geofizyka. Dopiero po analizie specjalisty informacje otrzymują status „potwierdzone".

„Chociaż zazwyczaj gwarantuje to zarówno prawidłowe określenie położenia, jak i magnitudy, automatycznie ustalone położenia trzęsień ziemi mogą nadal charakteryzować się niepewnością co do głębokości i magnitudy" – przyznali przedstawiciele instytutu. 

Tym razem system źle odczytał sygnały z czujników i mocno zawyżył siłę zjawiska, ogłaszając kataklizm, którego w rzeczywistości nie było.

Prawdziwa skala zdarzenia

Sytuację opanowano dopiero po interwencji dyżurnego pracownika, który ręcznie skorygował dane. Dokładna analiza wykazała, że w zachodniej części Czech odnotowano jedynie mikrowstrząsy o lokalnej magnitudzie 1,5, na głębokości zaledwie jednego kilometra. Drgania o sile 1,0–1,9 w skali Richtera klasyfikuje się jako mikrowstrząsy, które z reguły są bardzo słabo odczuwalne i nie stanowią żadnego zagrożenia.

Dyrektor czeskiego Instytutu Geofizycznego Aleš Špičák potwierdził, że wstrząsy nie osiągnęły nawet trzeciego stopnia w skali odczuwalności. Jak tłumaczy polski Państwowy Instytut Geologiczny, trzeci stopień oznacza „drgania odczuwalne jako kołysanie przez nieliczne osoby przebywające w budynkach"

Delikatne poruszenie poczuło zaledwie kilka osób w rejonie miejscowości Písek, oddalonej o około 75 kilometrów od Pilzna, o czym Špičák poinformował w rozmowie z agencją ČTK, cytowany przez portal czeskiej telewizji publicznej ČT24.

Przeprosiny i wyjaśnienie: to były prace w kamieniołomie

Po wykryciu pomyłki niemieccy badacze opublikowali sprostowanie i przeprosili za wprowadzenie opinii publicznej w błąd. 

„Z powodu błędu w naszym automatycznym systemie wykrywania trzęsień ziemi opublikowaliśmy błędną informację" – czytamy w komunikacie. 

Badacze wyjaśnili też, co tak naprawdę zarejestrowały ich czujniki

„Nasza manualna analiza wskazuje na wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 1,5 w pobliżu Pilzna, najprawdopodobniej spowodowany rutynowymi pracami w kamieniołomie. Przepraszamy za wywołanie alarmu" – dodali.

Służby sejsmiczne Czech i Słowacji potwierdziły, że sytuacja w regionie jest stabilna. Cała historia dobrze pokazuje, z jakimi wyzwaniami wiąże się automatyczne publikowanie danych przez algorytmy, zanim spojrzy na nie człowiek.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji