Tajfun Bavi przechodzi nad Azją Wschodnią, zmuszając do masowych ewakuacji i powodując chaos w ruchu lotniczym. Żywioł osiągnął kategorię supertajfunu, a władze kilku państw wprowadziły nadzwyczajne środki ostrożności przed jego uderzeniem w gęsto zaludnione tereny. Służby ratunkowe przygotowują się na powódź i silny wiatr.
Kwestia Tajwanu pozostaje niekwestionowanym priorytetem chińskiej dyplomacji, podczas gdy Stany Zjednoczone coraz odważniej testują granice renegocjacji swojego zaangażowania w regionie Indo-Pacyfiku. Geopolityczna gra między dwoma największymi mocarstwami opiera się dziś przede wszystkim na skomplikowanej strategii psychologicznej i budowaniu zakulisowej przewagi bez prowokowania otwartego konfliktu zbrojnego. Jak mówi w rozmowie na łamach Goniec.pl ekspert od spraw polityki azjatyckiej, Radosław Pyffel, to dyplomatyczna partia szachów, w której los demokratycznej wyspy stał się główną kartą przetargową.
W środowy poranek Tajwanem wstrząsnęło potężne trzęsienie ziemi. Szacuje się, że magnituda wyniosła nawet 7,7 w skali Richtera. Zdaniem władz to najsilniejsze od 25 lat wstrząsy. Zginęło co najmniej 7 osób, rannych może być nawet 700.
Chiny prowadzą trzydniowe ćwiczenia wojskowe wokół Tajwanu. W okolicach wyspy pojawiło się dziewięć chińskich okrętów i 58 samolotów, w tym myśliwce i bombowce. Tajwańskie ministerstwo obrony przekazało, że komunistyczne Chiny symulowały próbę okrążenia terytorium kraju.