Proces ws. tragedii na A1. Sebastian M. podważa kluczowe dowody
Czwartkowe posiedzenie sądu w Piotrkowie Trybunalskim przyniosło moment, który może mieć istotne znaczenie dla dalszego przebiegu jednego z najgłośniejszych procesów karnych ostatnich lat. Na sali padły tezy, które diametralnie różnią się od dotychczasowej wersji wydarzeń przedstawianej przez śledczych.
Sprawa dotycząca śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 wciąż budzi ogromne emocje – zarówno wśród stron procesu, jak i opinii publicznej. Ostatnia rozprawa pokazała, że linia obrony oskarżonego będzie znacznie bardziej ofensywna, niż dotąd zakładano.
- Linia obrony i próba podważenia kluczowych dowodów
- Ostra reakcja prokuratury i pełnomocników bliskich ofiar
- Zeznania świadków i decyzje, które dopiero przed sądem
Linia obrony i próba podważenia kluczowych dowodów
Podczas rozprawy Sebastian M. oraz jego obrońcy otwarcie zakwestionowali wiarygodność opinii biegłych, na których oparto akt oskarżenia. Oskarżony złożył wnioski dowodowe, wskazując – jego zdaniem – istotne braki i nieścisłości w analizie przebiegu zdarzenia.
Centralnym punktem argumentacji obrony stała się alternatywna hipoteza dotycząca przyczyn tragedii. Według tej wersji, kluczową rolę mogło odegrać uszkodzenie techniczne pojazdu ofiar, a konkretnie nagłe rozerwanie opony, które miało doprowadzić do utraty panowania nad samochodem. Obrona zwróciła uwagę na ślady ujawnione na jezdni oraz na koło zapasowe znalezione na miejscu wypadku, które – jak twierdzi – nie zostało wystarczająco dokładnie przeanalizowane.
Adwokat oskarżonego podnosiła, że prywatna ekspertyza wskazuje na możliwość innego przebiegu zdarzeń niż ten przyjęty przez prokuraturę. Jej zdaniem pominięcie tej wersji mogło zaważyć na obiektywnej ocenie materiału dowodowego.
Ostra reakcja prokuratury i pełnomocników bliskich ofiar
Prokuratura zdecydowanie sprzeciwiła się wnioskom obrony. Oskarżyciel publiczny uznał przedstawione tezy za spekulacyjne i pozbawione realnego oparcia w zgromadzonych dowodach. Podkreślił, że oficjalne opinie biegłych zostały sporządzone przez niezależnych ekspertów i opierają się na pełnym materiale z miejsca zdarzenia.
Szczególne oburzenie wzbudziły sugestie dotyczące stanu kierowcy samochodu ofiar. Prokuratura wskazała, że przywoływane przez obronę wyniki badań pośmiertnych są zjawiskiem znanym medycynie sądowej i nie mogą stanowić podstawy do podważania odpowiedzialności oskarżonego.
Stanowisko to wsparł pełnomocnik rodziny zmarłych, który ocenił działania obrony jako próbę przeniesienia ciężaru winy na osoby, które nie mają możliwości obrony własnego dobrego imienia. W jego ocenie przedstawiane hipotezy nie znajdują potwierdzenia ani w dokumentacji, ani w zeznaniach świadków.
Zeznania świadków i decyzje, które dopiero przed sądem
Równolegle do sporu ekspertów sąd wysłuchał także kolejnych naocznych świadków wypadku. Ich relacje – pełne emocji i dramatycznych szczegółów – po raz kolejny przypomniały, jak wyglądały pierwsze minuty po zderzeniu. Świadkowie opisywali bezskuteczne próby pomocy, szybko rozprzestrzeniający się ogień oraz chaos panujący na autostradzie.
Zeznania te miały duży wpływ na atmosferę rozprawy i były szczególnie trudne dla bliskich ofiar obecnych na sali. Sąd zapowiedział, że do wniosków obrony odniesie się dopiero po zakończeniu przesłuchań wszystkich zaplanowanych świadków.
Decyzja o tym, czy nowe dowody zostaną dopuszczone, ma zapaść w kolejnych tygodniach. Od niej w dużej mierze zależy dalszy kierunek procesu, w którym Sebastianowi M. grozi wieloletnia kara pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.