Nietypowe sceny tuż po meczu Świątek. Polka nie wytrzymała, nagle złapała się za twarz
Australian Open potrafi wycisnąć z zawodników ostatnie siły, a po jednym z meczów Igi Świątek było to widać jak na dłoni. Tuż po zejściu z kortu Polka znalazła się w centrum nietypowej sytuacji, która szybko obiegła tenisowy świat. Chwila nieuwagi, zmęczenie i szczerość wzięły górę w najmniej spodziewanym momencie.
- Australian Open wyciska maksimum. Trudna droga Igi Świątek w Melbourne
- Mecz Świątek – Kalinska. Trzy sety, zwroty akcji i walka o awans
- Zmęczenie dało o sobie znać. Nietypowa reakcja Świątek na konferencji
Australian Open wyciska maksimum. Trudna droga Igi Świątek w Melbourne
Rywalizacja w Melbourne od lat uchodzi za jedną z najbardziej wymagających w całym tenisowym kalendarzu. Intensywne mecze, wysoka temperatura i napięty harmonogram sprawiają, że nawet najlepsi zawodnicy balansują na granicy wytrzymałości. Iga Świątek przekonała się o tym po kolejnym trudnym spotkaniu, które miało bardzo nierówny przebieg.
Polska wiceliderka rankingu WTA mierzyła się w 1/16 finału z Anną Kalinską. Początek meczu sugerował szybkie rozstrzygnięcie – Świątek wygrała pierwszego seta aż 6:1, kontrolując wydarzenia na korcie. Druga partia wyglądała jednak zupełnie inaczej, bo tym razem to rywalka narzuciła swoje warunki i pozwoliła Polce ugrać tylko jednego gema. O awansie musiał zadecydować trzeci set, w którym Świątek ponownie odzyskała rytm i znów zwyciężyła 6:1, kończąc mecz na swoją korzyść.

Mecz Świątek – Kalinska. Trzy sety, zwroty akcji i walka o awans
Po spotkaniu 24-letnia tenisistka pojawiła się na konferencji prasowej, gdzie szczegółowo odniosła się do wydarzeń na korcie. Iga Świątek podkreślała, że nie była zaskoczona tak dużą zmiennością poziomu gry w trakcie meczu, zwracając uwagę na klasę rywalki. Jak zaznaczyła, Kalinska potrafi grać bardzo agresywnie i w pełni pokazała to w drugim secie.
– Były dwa zwroty akcji. (…) Ale szczerze mówiąc nie jestem zaskoczona, bo Anna potrafi grać świetnie. I właśnie to zrobiła w drugim secie. Może ja mogłam go rozpocząć bardziej intensywnie lub zrobić coś innego. Ale właśnie to udało się w trzecim secie. Więc jestem szczęśliwa po tym spotkaniu – powiedziała Iga Świątek podczas konferencji prasowej, podsumowując rywalizację z Rosjanką.
Polka analizowała także aspekty taktyczne, zwracając uwagę na konieczność szybkiego reagowania i większej aktywności w kluczowych momentach, szczególnie w decydującej partii. To właśnie umiejętność dostosowania się do stylu gry Kalinskiej pozwoliła jej ostatecznie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Zmęczenie dało o sobie znać. Nietypowa reakcja Świątek na konferencji
Najbardziej nietypowy moment nastąpił jednak dopiero po zakończeniu sportowych analiz. Jeden z dziennikarzy zapytał Świątek o różnice w strategii między wcześniejszym meczem z Marie Bouzkovą a spotkaniem z Kalinską, wskazując na większą rolę serwisu w poprzednim pojedynku i skuteczniejszy return w ostatnim starciu.
Polka na kilka sekund zamilkła, zmrużyła oczy i wyraźnie próbowała zebrać myśli.
– Czekaj. Czemu ważniejszy był serwis? – odpowiedziała po chwili, prosząc o doprecyzowanie pytania.
Gdy dziennikarz wyjaśnił, że chodzi o liczbę asów i efektywność pierwszego podania, Świątek zareagowała wyjątkowo szczerze.
– Hmm… Przepraszam. Nie wiem, szczerze mówiąc. Jest już za późno dla mnie, by myśleć. Jestem też głodna – powiedziała Iga Świątek podczas konferencji prasowej, wywołując uśmiechy na sali.
Chwilę później wróciła jednak do merytorycznej odpowiedzi, tłumacząc, że w drugim secie spadła jakość jej serwisu i w trzeciej partii chciała serwować bardziej aktywnie. Podkreśliła też, że w meczu z Bouzkovą kluczowy był całokształt gry i długie wymiany, natomiast przeciwko Kalinskiej konieczne było bycie proaktywną już w pierwszych dwóch uderzeniach, gdy rywalka gra szybko i wywiera presję.
