Niepokojące doniesienia o "kolegach" Nawrockiego. Media ujawniły zaskakujące fakty
Portal wp.pl opublikował wstrząsający materiał dotyczący bliskiego otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego. Dziennikarskie śledztwo rzuca nowe światło na powiązania głowy państwa ze środowiskiem gdańskich kibiców, z którego się wywodzi. Publikacja ujawnia kontrowersyjne mechanizmy finansowe oraz kryminalną przeszłość osób z bezpośredniego otoczenia polityka.
- Milionowe zyski poza kontrolą klubu
- Mroczna przeszłość biznesowego wspólnika
- Narkotykowy skandal w sercu stowarzyszenia
- Prezydent i jego „koledzy po szalu”
Milionowe zyski poza kontrolą klubu
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków poruszonych przez wp.pl jest mechanizm finansowy funkcjonujący w ukochanym klubie prezydenta, Lechii Gdańsk. Z analizy raportów firmy audytorskiej Grant Thornton wynika, że klub w przeciwieństwie do reszty ligi nie wykazuje zysków z merchandisingu. Miliony złotych pochodzące ze sprzedaży oficjalnych koszulek i szalików, zamiast zasilać budżet sportowej organizacji, trafiają do spółki cywilnej kontrolowanej przez Stowarzyszenie „Lwy Północy”.
Sytuacja ta jest wyjątkowa na skalę polskiej Ekstraklasy i sugeruje, że dochodowy biznes został przejęty przez grupę zewnętrznych podmiotów. Zarówno kibice, jak i eksperci zadają sobie pytanie, dlaczego władze klubu godzą się na tak niekorzystne warunki, które pozbawiają Lechię kluczowych środków na rozwój. Cały proces jest ściśle powiązany z ludźmi, którzy od lat budują pozycję w stowarzyszeniu wspieranym przez Karola Nawrockiego.
Mroczna przeszłość biznesowego wspólnika
Kluczową postacią w tym układzie finansowym jest Tomasz Sz., znany w środowisku jako „Szamot”. Media przypominają jego kryminalną przeszłość, która obejmuje brutalny rozbój z 2005 roku, kiedy to wraz z grupą bandytów napadł na kierowcę luksusowego mercedesa. Za ten czyn został skazany na trzy lata pozbawienia wolności, jednak po wyjściu z więzienia nie zerwał z radykalnym środowiskiem.
W 2009 roku miał brać udział w brutalnej „ustawce” z kibicami Lecha Poznań, walcząc ramię w ramię z Karolem Nawrockim. Pomimo tak obciążającej kartoteki, Tomasz Sz. stał się jedną z najważniejszych osób kontrolujących sprzedaż klubowych pamiątek i reprezentujących interesy stowarzyszenia. Fakt, że osoba z wyrokiem za rozbój czerpie korzyści ze struktur powiązanych z Lechią, rzuca cień na transparentność tych relacji oraz na samego prezydenta, który publicznie chwalił patriotyczne postawy członków „Lwów Północy”.
Narkotykowy skandal w sercu stowarzyszenia
Kolejnym ciosem w wizerunek otoczenia prezydenta jest sprawa Adama K., pseudonim „Klimek”, który pełnił funkcję wiceprezesa „Lwów Północy”. Według informacji śledczych, Adam K. łączył oficjalną pracę w klubie z działalnością w gangu handlującym narkotykami. Po ponad rocznym ukrywaniu się przed wymiarem sprawiedliwości, został niedawno zatrzymany w jednym z gdańskich mieszkań, gdzie policja zabezpieczyła ponad 5 kilogramów amfetaminy, marihuany i kokainy.
Co najbardziej zdumiewające, „Klimek” miał brać udział w walnym zebraniu stowarzyszenia i podpisać listę obecności już po wyborze Nawrockiego na prezydenta, mimo że był wówczas poszukiwany listem gończym. Część nielegalnych substancji przechowywał w plecaku z logo Lechii, co stanowi ponury symbol przenikania się świata sportu i zorganizowanej przestępczości. Historia ta pokazuje, jak głęboko patologiczne struktury zakorzeniły się w organizacji, która cieszy się otwarcie deklarowanym wsparciem nowej głowy państwa.
Prezydent i jego „koledzy po szalu”
Karol Nawrocki od lat nie kryje swojej dumy z bycia częścią środowiska kibicowskiego, jednak ostatnie wydarzenia stawiają jego lojalność w skrajnie niekorzystnym świetle. Prezydent nie tylko nie odciął się od osób z wyrokami za rozbój czy handel narkotykami, ale wręcz legitymizuje ich działania poprzez publiczne podziękowania i wizyty na sektorze najbardziej zagorzałych fanów. Po zwycięstwie w wyborach to właśnie za pośrednictwem „Lwów Północy” przekazał wyrazy wdzięczności swoim zwolennikom, co sugeruje bardzo bliską i sformalizowaną współpracę.
Nawet w obliczu tak drastycznych doniesień o przestępczej działalności jego dawnych kompanów, ze strony pałacu prezydenckiego nie napłynęły żadne stanowcze deklaracje odcięcia się od patologicznego marginesu. Ta bierność jest odczytywana przez wielu komentatorów jako przyzwolenie na funkcjonowanie niebezpiecznych układów w cieniu najwyższego urzędu w państwie, co może trwale nadwyrężyć zaufanie obywateli do instytucji publicznych.