Kilkanaście godzin po spotkaniu jest podpis na tym dokumencie. Oto pełna lista
W szwajcarskim Davos zainaugurowano działalność Rady Pokoju, co według doniesień agencji Bloomberg oraz komunikatów ze szczytu stanowi bezprecedensowy zwrot w globalnej dyplomacji. Inicjatywa Donalda Trumpa zapowiada nową erę w rozwiązywaniu konfliktów, choć budzi przy tym skrajne reakcje światowych mocarstw.
- Miliard dolarów za miejsce przy stole
- Inauguracja w Davos i lista sygnatariuszy
- Polska perspektywa i dyplomatyczne uznanie
- Struktura władzy i przyszłość suwerenności
Miliard dolarów za miejsce przy stole
Rada Pokoju jest prezentowana jako organ zarządzający, którego pierwotnym celem miała być odbudowa Strefy Gazy po zakończeniu działań wojennych. Jednak jej ambicje szybko ewoluowały w stronę globalnej organizacji zajmującej się sporami na Ukrainie czy w Wenezueli, co wielu ekspertów postrzega jako próbę stworzenia realnej alternatywy dla ONZ. Największe kontrowersje budzi aspekt finansowy – od państw aspirujących do statusu stałego członka oczekuje się wkładu w wysokości miliarda dolarów. Choć Biały Dom oficjalnie zaprzecza istnieniu sztywnego „wpisowego”, podkreśla jednocześnie, że decydujący głos w Radzie będzie zarezerwowany wyłącznie dla krajów wykazujących głębokie i wymierne zaangażowanie finansowe.
Inauguracja w Davos i lista sygnatariuszy
W czwartek, 22 stycznia 2026 roku, Donald Trump podpisał dokument założycielski Rady Pokoju w obecności liderów m.in. Arabii Saudyjskiej, Turcji, Węgier, Argentyny i Kataru.
„Nikt nie myślał, że to będzie możliwe, wszyscy chcą być tego częścią. Będziemy też współpracować z innymi, w tym z ONZ” – zadeklarował Trump podczas uroczystości.
Prezydent USA ogłosił zakończenie ośmiu wojen, twierdząc, że sytuacja międzynarodowa poprawiła się względem ubiegłego roku. Jednocześnie mocarstwa takie jak Francja czy Niemcy kategorycznie odrzuciły propozycję, wskazując na ryzyko marginalizacji dotychczasowych instytucji dyplomatycznych i destabilizacji porządku światowego.
Polska perspektywa i dyplomatyczne uznanie
Szczególne miejsce w ceremonii zajęła Polska, a prezydent Karol Nawrocki został wymieniony przez Trumpa jako jeden z kluczowych partnerów i „świetny człowiek”. Amerykański przywódca osobiście pogratulował mu zwycięstwa w wyborach, co potwierdza bliskie relacje obu polityków, mimo sceptycyzmu części polskiej opinii publicznej. Status Polski w organizacji pozostaje jednak przedmiotem wewnętrznych sporów kompetencyjnych między prezydentem a rządem premiera Donalda Tuska. Premier przypomina, że przystąpienie do tak potężnej struktury wymaga zgody Rady Ministrów oraz ratyfikacji parlamentarnej, a Polska nie podejmie pochopnej decyzji bez pełnej analizy bezpieczeństwa i własnych interesów państwowych.
Struktura władzy i przyszłość suwerenności
Wewnętrzne zasady funkcjonowania nowej organizacji budzą poważne obawy o przyszłość suwerenności państw członkowskich w nowym systemie. Statut Rady przewiduje, że Donald Trump ma pełnić funkcję jej dożywotniego prezesa z prawem weta wobec kluczowych decyzji zarządu. Taka koncentracja władzy w rękach jednej osoby jest bezprecedensowa i budzi opór wielu liderów, którzy obawiają się budowania nowej amerykańskiej strefy wpływów opartej wyłącznie na sile kapitału. Dodatkowym wyzwaniem pozostaje kwestia jednoczesnego zaproszenia Rosji i Ukrainy; podczas gdy Kreml analizuje ofertę, Wołodymyr Zełenski wyraża głęboki sceptycyzm wobec zasiadania przy jednym stole z przedstawicielami państw agresorów.