RMF rozpaczliwe słowa Żródło: Fot. YouTube RMF FM

Doktor Agnieszka Szarowska opowiedziała o wykańczających warunkach pracy w szpitalu

7 Kwiecień 2021 Mateusz SidorekMateusz Sidorek

Doktor Agnieszka Szarowska z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie była porannym gościem RMF FM. Podczas rozmowy z dziennikarzem Robertem Mazurkiem opowiedziała o dramatycznych warunkach pracy. Lekarka skończyła właśnie 60-godzinny dyżur. Jej zdaniem w obecnej sytuacji to zjawisko powszechne, a o BHP można zapomnieć.

Wielogodzinne dyżury pracy, wspomaganie się tlen i kroplówkami – to rzeczywistość medyków w dobie trzeciej fali koronawirusa, o której na antenie RMF FM opowiedziała doktor Agnieszka Szarowska. Lekarka Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie opowiedziała o dramatycznej sytuacji służby zdrowia.

W porannej rozmowie z Robertem Mazurkiem doktor Agnieszka Szarowska przyznała, że obecnie w szpitalach jest bardzo dużo pracy. Lekarka Wielkanoc spędziła w placówce. Jej dyżur trwał 60 godzin, a do domu mogła przyjechać tylko na chwilę, żeby nakarmić i napoić swoje koty. O rodzinnych świętach nie było mowy.

Dramatyczna relacja lekarki warszawskiego szpitala w RMF FM

Rozmawiając z dziennikarzem RMF FM, doktor Agnieszka Szarowska zwróciła uwagę na braki w kadrach. Lekarka wspomniała o kilkunastu dyżurach w trakcie miesiąca. Jej zdaniem pracownicy medyczni zbliżają się już do granicy wytrzymałości i niedługo już mogą nie mieć sił, by walczyć z epidemią.

To jest ta granica, kiedy w pewnym momencie powiemy, że już nie dajemy rady. Jesteśmy bardzo blisko tego, tego momentu, kiedy powiem: „nie wezmę już 18. dyżuru w tym miesiącu, nie wezmę nawet 6., wezmę sobie tylko moje standardowe 4, które miałam przed epidemią”. Pytanie, kto weźmie pozostałe? – mówiła doktor Agnieszka Szarowska.

Trzydniowa żałoba po śmierci górnika. Zarząd KGHM zadecydowałTrzydniowa żałoba po śmierci górnika. Zarząd KGHM zadecydowałCzytaj dalej

Lekarka przyznała, że braki w kadrach są rażąco widoczne, co widać również po ratownikach medycznych oraz pielęgniarkach. Agnieszka Szarowska zauważyła, że wobec tej trudnej sytuacji wszyscy są równi bez względu na to, jaką funkcję pełnią w szpitalach.

Doktor zasugerowała, że w pewnym momencie pracownicy służby zdrowia sami nie będą już w odpowiedniej formie fizycznej i psychicznej, by zajmować się pacjentami. Wtedy chorzy pozostaną bez opieki, ponieważ personel może być zbyt wąski, by zapełniać luki w grafikach.

To samo, jeżeli chodzi o ratowników i pielęgniarki. One w pewnym momencie mogą typowo fizycznie być zmęczone i powiedzieć: „nie wezmę tego dyżuru, tego dodatkowego, nie wezmę, wolę zostać w domu, wolę spać we własnym łóżku”. I co wtedy? Wtedy oddziałowa i ordynator stają na głowie, żeby zapełnić tzw. dziury grafikowe. Zapełniają tym, kto może, kto jeszcze da radę, ale w pewnym momencie nikt nie da rady. I wtedy już będziemy bez opieki – wyjaśniła.

Z relacji doktor Agnieszki Szarowskiej wynika, że w tej trudnej sytuacji przestają obowiązywać przepisy BHP. Lekarka zaznaczyła, że nikt do pracy nie jest zmuszany, jednak opuszczanie pacjentów byłoby nieetyczne, dlatego pracownicy służby zdrowia biorą wiele dodatkowych dyżurów.

Pracujemy tak, żeby pomóc jak największej liczbie osób. Jeżeli chodzi o mój szpital, tutaj dyrektor pozwolił nam w czasie epidemii nie przestrzegać BHP. Napisał, że jeżeli mamy siły, mamy możliwości, to mamy po prostu możliwość w naszym szpitalu pracy tak, żeby wykazać się jak największą siłą i zwalczać tę epidemię, jak tylko możemy – oświadczyła lekarka.

Doktor Agnieszka Szarowska opowiedziała w RMF FM, jak radzą sobie lekarze

Słowa pani doktor, jakie padły na antenie RMF FM, wskazują na to, że w przypadku lekarzy nie bez powodu mówi się o walce na pierwszej linii frontu, ponieważ obecnie praca w szpitalach zaczyna przypominać poligon.

Specjalistka opowiedziała o swoich kolegach i koleżankach z pracy, którzy szukają różnych sposobów na to, by jak najdłużej zachować siły i pomagać pacjentom. Ujawniła, że pracownicy medyczni sami posiłkują się dodatkowym tlenem. Podała też przykład lekarza, który w przerwach podczas dyżurów podpinał się do kroplówki.

Choć relacja doktor Agnieszki Szarowskiej jest dramatyczna, to może być jeszcze gorzej. Niedawno minister zdrowia Adam Niedzielski oświadczył, że szczyt hospitalizacji dopiero nadejdzie. Z danych przekazanych przez szefa resortu wynika, że około 80 procent łóżek w szpitalach jest już zajętych, co powoduje niebezpieczną sytuację.

Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:

Jeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres redakcja@goniec.pl

Źródło: RMF FM

Następny artykuł