MON podpisało kontrakt na sprzęt wojskowy z Korei Płd. Polska armia zyska nowe wyposażenie
Szef resortu obrony narodowej Mariusz Błaszczak ma powody do zadowolenia. Typowany na jednego z następców Jarosława Kaczyńskiego wicepremier właśnie ogłosił, że sfinalizował kontrakty na zakup nowoczesnego uzbrojenia w Korei Południowej. Już wkrótce do polskiej armii mają trafić m.in. myśliwce FA-50, czołgi K2 i armatohaubice K9. – Nie mamy czasu, nie możemy czekać - tłumaczy minister. Takich potężnych zakupów w polskim wojsku już dawno nie było. Mimo kryzysu i słabego stanu finansów publicznych, rządzący nie zamierzają oszczędzać na bezpieczeństwie, zwłaszcza, że od pięciu miesięcy tuż za naszą granicą toczy się krwawa wojna.
Rząd stawia na polską armię
- Armia musi być gwarantem przyszłości i armia jest gwarantem polskiej przyszłości, polskiego bezpieczeństwa - mówił na początku lipca na poligonie w Orzyszu premier Mateusz Morawiecki, któremu towarzyszył szef MON.
To już kolejny raz, kiedy przedstawiciele rządu podkreślali, jak bardzo ważna jest dla nich kondycja polskiego wojska i obrona naszej suwerenności, biorąc pod uwagę to, że swoje imperialistyczne zakusy coraz bardziej uwidacznia agresywna Rosja.
Władze naszego kraju stawiają więc nie tylko na swoich sojuszników i udział w strukturach NATO, ale także na rozwijanie własnego potencjału. Jak twierdzą, jest to konieczne po latach zaniedbań, do których doprowadziły rządy PO-PSL.
Wojna w Ukrainie zmieniła optykę
Jak wielokrotnie pokazało polskie doświadczenie, od słów polityków do czynów droga jest wyjątkowo kręta i tak przez lata Zjednoczona Prawica podejmowała próby reformy armii, które, zwłaszcza za rządów Antoniego Macierewicza, powodowały więcej szkód niż pożytku.
Sprawy uległy poprawie po tym, jak stery w MON przejął Mariusz Błaszczak, ale z letargu polityków realnie wyprowadziła dopiero wojna w Ukrainie, która stanowiła prawdziwy impuls do działania. Wtedy też przyjęto doktrynę stanowiącą, że na dalszą zwłokę nie ma czasu.
W rezultacie od jakiegoś czasu zaczęto poważniej myśleć o nowoczesnym uzbrojeniu dla polskiego wojska, które nadal po części opiera się na osiągnięciach radzieckiej techniki. To jednak ma się zmienić, bo na porządne łowy ruszył resort obrony, a celem przeznaczenia okazała się być odległa Korea Południowa.
Wzmacniamy współpracę z Koreą Płd.
O tym, że polskie władze mają plany wobec Koreańczyków zaczęto głośniej mówić na początku czerwca, kiedy to szef MON udał się do Azji, gdzie mówił o nadziejach na transfer technologii i uruchomieniu krajowej produkcji.
Choć ideałem dla rządzących byłoby, by polska armię wspierał głównie rodzimy przemysł, na jego rozwój nie można czekać w nieskończoność, a co za tym idzie, trzeba ratować się pomocą od sojuszników. Nie wyklucza to jednak zaangażowania w proces polskich firm.
W rozmowie z Defence24.pl szef MON Mariusz Błaszczak wskazał, że podejmując decyzję o zakupie sprzętu z Korei Południowej, musiał kierować się kilkoma aspektami m.in. skutecznością uzbrojenia, tempem dostaw czy korzyściami dla przemysłu.
- Umowa z Koreańczykami, którą udało nam się wynegocjować, łączy wszystkie te elementy. Inni producenci sprzętu nie byli w stanie dostarczyć nam uzbrojenia tej jakości, w tak krótkim czasie i przy takiej szerokiej współpracy z polską zbrojeniówką – stwierdził.
Nowoczesny sprzęt wkrótce w Polsce
Szczegóły kontraktów były uzgadniane przez wiele tygodni, aż w końcu w środę 27 lipca poinformowano o ich końcowym rezultacie. Resort obrony zdradził, że nasza armia już niedługo wzbogaci się m.in. o myśliwce FA-50, czołgi K2 i armatohaubice K9. - W myśl sentencji łacińskiej chcemy pokoju, ale dlatego, że chcemy pokoju, szykujemy się do wojny. Chodzi o tę zasadę, która jest przestrzegana przez państwa natowskie, zasadę odstraszania. Chodzi o to, by polskie siły zbrojne były tak silne, by Wojsko Polskie było tak silne, by agresor nie zdecydował się na zaatakowanie naszego kraju - zaznaczał Błaszczak po podpisaniu dokumentów.
Wszystkie umowy podzielone zostały na etapy. Jeśli chodzi o czołgi K2, początkowo Polska kupi 180 wozów, a część z nich otrzymamy do końca roku. W drugim stadium dostarczone zostanie ponad 800 czołgów, a w 2026 roku ruszy produkcja na terenie Polski.Wicepremier @mblaszczak: Podpisaliśmy umowy ramowe, które pozwolą wzmocnić Wojsko Polskie. My nie mamy czasu, musimy zbroić Wojsko Polskie. pic.twitter.com/wBhrgxh6qO
— Ministerstwo Obrony Narodowej 🇵🇱 (@MON_GOV_PL) July 27, 2022
Partiami odbyć ma się także zakup haubic K9, których część oddaliśmy w ramach wsparcia dla Ukrainy. Najpierw pozyskamy ich 48, zaś za dwa lata rozpocznie się dostawa ponad 600 egzemplarzy. Sprzęt ma być wyposażony w polskie systemy łączności. Docelowo, od 2026 roku działa będą wytwarzane w Polsce.



































