TVP Żródło: ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Dziennikarz TVP został zabity i okradziony. Wiadomo, jaka kara czeka sprawcę

29 Kwiecień 2021 Patryk PrzybyłowskiPatryk Przybyłowski

W nocy z 31 grudnia 2019 na 1 stycznia 2020 roku dziennikarz Krzysztof Leski otrzymał śmiertelny cios nożem od swojego współlokatora. Morderca pracownika TVP usłyszał właśnie wyrok.

Tak naprawdę nikt nie mógł przypuszczać, że dojdzie do tak wielkiej tragedii. W noc sylwestrową 2019/2020 Łukasz B. zakradł się do pokoju Krzysztofa Leskiego i pozbawił go życia przez podcięcie gardła.

Następnie mężczyzna będący pod wpływem alkoholu zabrał kartę płatniczą i telefon komórkowy ofiary. Po wyjściu z mieszkania wyruszył w podróż po Polsce. W ciągu kilku dni odwiedził m.in. Szczecin, Gdańsk, Częstochowę i Kraków.

Dokładnie 6 stycznia 2020 roku, kilka dni po dokonaniu zabójstwa, Łukasz B. podszedł do policjantów patrolujących krakowski rynek i przyznał się do popełnienia morderstwa. Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze weszli do mieszkania Leskiego, w którym znaleziono jego ciało.

Łukasz B. ani przez chwilę nie negował swojej winy, na którą bezapelacyjnie wskazywał główny dowód zbrodni - nóż pozostawiony w mieszkaniu, na którym był jego ślady biologiczne. Morderca jednak tłumaczył, że do całej zbrodni miał go skłonić diabeł.

Prokuratura prowadzi śledztwo ws. ataków na syna Beaty Szydło. Przesłuchania nawet za granicąProkuratura prowadzi śledztwo ws. ataków na syna Beaty Szydło. Przesłuchania nawet za granicąCzytaj dalej

- Podpisałem pakt z diabłem, że będę co miesiąc zabijał człowieka [...] Pan Leski był pierwszy. Około godziny 1 w nocy diabeł przyszedł i kazał mi go zabić. On musiał mi przypomnieć o tym pakcie, bo ja zapomniałem. Gdy diabeł znów przyjdzie, dokonam zabójstwa kolejnej osoby - zeznawał podczas przesłuchania w prokuraturze niedługo po zatrzymaniu.

Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa Krzysztofa Leskiego

Wczoraj odbyła się ostania rozprawa w sprawie zabójstwa dziennikarza przez lata związanego z TVP. Prokuratura wnosiła o skazanie Łukasza B. na dożywocie, natomiast obrońcy wnosili zaledwie o 15 lat pozbawienia wolności.

Ostatecznie sąd zadecydował, że oprawca zostanie skazany na 25 lat pozbawienia wolności, a kara będzie odbywać się w systemie terapeutycznym. Warto zaznaczyć, że w pięcioosobowym składzie sędziowskim jedna z orzekających opowiedziała się za karą dożywocia.

Chociaż sąd ani przez chwilę nie poddawał pod wątpliwość winy oskarżonego, to sędzina wskazała na okoliczności łagodzące. Stwierdziła, że mężczyzna okazał skruchę, sam zgłosił się na policję i dodatkowo przeprosił rodzinę ofiary.

W opinii sądu możliwa jest jeszcze resocjalizacja skazanego. Wyrok, który został wczoraj ogłoszony, nie jest prawomocny. Na ten moment nie wiadomo, czy prokuratura będzie wnosiła o podwyższenie wymiaru kary.

Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:

Jeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres redakcja@goniec.pl

Źródło: TVN24, RMF FM

Następny artykuł