Skandaliczna pomyłka na polskim cmentarzu. Stanęli nad grobem i zaczęli płakać
Kuriozalna sytuacja spotkała rodzinę Sawickich z Głogowa. W ostatnim czasie pan Janusz udał się do kancelarii cmentarza, by uregulować należność za grób, w którym pochowani są jego bliscy. Informacje, które otrzymał po dotarciu na miejsce, wprawiły mężczyznę w osłupienie. Dowiedział się, że w mogile leży Wiesław B., obca rodzinie osoba.
Szokujące odkrycie rodziny. "Żadnego takiego człowieka nie znamy"
Historię rodziny Sawickich przedstawiła "Interwencja" Polsatu. Wraz z Panem Januszem, zarząd cmentarza wizytowała również siostra mężczyzny, zszokowana rozmową z pracownicą biura. - Poszliśmy do tej pani, weszła w komputer i stwierdziła, że pochowaliśmy tam pana Wiesława B. Odparłam, że żadnego takiego człowieka nie znamy ani nikogo nie chowaliśmy, a ona mówi, że chyba musiała zrobić pomyłkę i sobie to po prostu naprawi – relacjonowała kobieta.
Zaniepokojona rodzina za wszelką cenę chciała wyjaśnić podejrzane niezgodności w dokumentach dotyczących grobu. - To jest nasza pomyłka. Nie rozumiem, w czym ma pani problem teraz. Jest poprawione, firma, która zgłaszała pogrzeb pana B., też popełniła błąd. Był pochowany i został przeniesiony na kwaterę 27 . Tłumaczę pani, dzisiaj zostało poprawione - tłumaczyła pracownica administracji.
Kobieta nie kryła zaskoczenia. - Jak to? Ktoś go wyciągnął od nas i przeniósł na inną kwaterę? - słyszymy na nagraniu. - A pani się nie myli w życiu? - odpowiedziała przedstawicielka cmentarza.
Niezgodności dotyczące pochówku Wiesława B.
Według pana Janusza z rozmowy można było wywnioskować, że Wiesław B. zmarł 28 października 2020 roku i został dochowany do grobu jego rodziny w trakcie pandemii , kiedy cmentarz był zamknięty. - Z tego, co pani mówiła, firma pochowała go na koszt miasta - wyjaśniał wściekły mężczyzna.
Podczas kolejnej wizyty na cmentarzu, stanowisko administracji było już zgoła odmienne . Mężczyźnie przekazano, że faktycznie doszło do pomyłki, lecz jedynie w dokumentacji . Pan Janusz nie chciał wierzyć w słowa pracowników. Jego zdaniem w grobie ewidentnie widać ślady pochówku. - Ja jestem przekonany na 100 proc., że tam jest facet pochowany. Jest zapadlisko, jest grób naruszony. [...] Tu jest grzebane. Na 100 proc. płytę podnosili, wyciągane było - tłumaczy w programie.
Winnych brak, a rodzina nie zamierza odpuścić
Dziennikarze "Interwencji" dotarli do firmy zarządzającej cmentarzem, która oznajmiła, że "pan B. jest pochowany w grobie rodziny S., a nie Sawickich" i, że to nie oni wykonywali pogrzeb. - My tę informację uzyskaliśmy od firmy pogrzebowej. My jesteśmy administratorem cmentarza - wyjaśniali.
Winy leżącej po stronie firmy pogrzebowej nie widział jej pracownik. - Nic więcej nie możemy państwu powiedzieć. My odpowiedź daliśmy na piśmie zakładowi komunalnemu i nie wiem w ogóle, co tam jest i powiem szczerze: nie wiem, o co to wszystko chodzi - tłumaczył mężczyzna.
Rodzina Sawickich z pewnością nie da za wygraną. Pan Janusz, nie mogąc pogodzić się ze zbezczeszczeniem miejsca pochówku jego rodziny, złożył już zawiadomienie do prokuratury . - My dbamy o ten grób, szanujemy rodziców. To tak nie może być, że ktoś przychodzi i bezcześci grób mojej mamy, mojego taty i mojego brata . Ja stoję i płaczę nad tym grobem - zakończył.
Źródło: interwencja.polsatnews.pl