Donald Trump zdradzony przez partnera. Jego groźby przestały działać
Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii, przybył do Pekinu i spotkał się z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem. To pierwsza wizyta brytyjskiego szefa rządu w Chinach od 2018 roku. Celem trzydniowej podróży (z przedłużeniem do Szanghaju) jest poprawa stosunków gospodarczych i pragmatyczne podejście do relacji z drugą największą gospodarką świata.
- Keir Starmer spotkał się z Xi Jinpingiem oraz premierem Li Qiangiem
- Obniżono cła na whisky importowaną z UK z 10% do 5%
- Uzgodniono visa-free dla obywateli Wielkiej Brytanii na pobyty do 30 dni w Chinach
Historyczny przyjazd do Pekinu po latach „ery lodowcowej”
Keir Starmer wylądował w Pekinie 28 stycznia 2026 roku. Na lotnisku przywitała go ceremonia z honorową wartą i bukietem kwiatów. Premier od razu skierował słowa do biznesowej delegacji: „Robicie historię – jesteście częścią zmiany, którą wprowadzamy”.
To pierwsza wizyta brytyjskiego premiera w Chinach od czasów Theresy May w 2018 roku. W międzyczasie relacje mocno się ochłodziły – przez kwestie Hongkongu, wsparcie Pekinu dla Rosji w wojnie na Ukrainie oraz oskarżenia o szpiegostwo.
Starmer podkreślał w rozmowach, że chce „bardziej wyrafinowanej i dojrzałej” relacji z Chinami. Jednocześnie zaznaczył, że Londyn pozostaje „trzeźwo myślący” w kwestiach bezpieczeństwa narodowego.

Spotkanie z Xi Jinpingiem – dłuższe i „produktywne”
9 stycznia w Wielkiej Hali Ludowej odbyło się spotkanie Keira Starmera z Xi Jinpingiem. Rozmowy zaplanowano na 40 minut, ale trwały blisko 80 minut.
Obaj przywódcy wezwali do budowy „kompleksowego strategicznego partnerstwa”. Premier Starmer podarował chińskiemu przywódcy piłkę z Premier League – symbol brytyjskiej „miękkiej siły”.
Po spotkaniu Downing Street poinformowała o konkretnych efektach:
- visa-free do 30 dni dla Brytyjczyków (UK dołącza do ok. 50 krajów, m.in. Francji, Niemiec, Japonii),
- obniżka ceł na whisky – z 10% do 5%,
- nowe partnerstwo dla brytyjskiego sektora usług w Chinach,
- wspólne projekty w zielonej energii, finansach i opiece zdrowotnej.
Starmer stwierdził, że wizyta postawiła relacje na „mocniejszych fundamentach”.
Donald Trump został zdradzony przez Wielką Brytanię?
Czy wspomniana wizyta to jedynie gra w odpowiedzi na chimeryczną politykę Donalda Trumpa, czy wynik realnej potrzeby Wielkiej Brytanii? Zapytaliśmy o opinię w tej sprawie Radosława Pyffela, eksperta ds. geopolityki i autora podcastu na YouTube poświęconego polityce międzynarodowej:
- To przełomowa wizyta po ośmiu latach. Ostatnia miała miejsce w 2018 roku, kiedy do Chin przyjechała Theresa May. Mamy tu do czynienia z próbą – jak określa to Starmer – „pragmatycznej stabilizacji”.
- W przeciwieństwie do poprzednich premierów, takich jak David Cameron jeszcze przed Brexitem, Starmer nie używa tu wielkich słów - mówi przede wszystkim o pragmatycznej stabilizacji i o konieczności poszukiwania nowych rynków. Zabiera ze sobą dużą delegację biznesową, składającą się z około 50 dużych koncernów, banków, ale także instytucji kulturalnych, i konsekwentnie idzie w tym kierunku.
- Pytanie brzmi, na ile jest to spowodowane polityką Donalda Trumpa. I tu pojawia się pewna niespodzianka. O ile Kanadyjczycy, Niemcy, Francuzi czy cała Unia Europejska mieli powody, by wykonać zwrot w stronę Pekinu lub próbować normalizować relacje z Chinami – a to faktycznie się dzieje, bo mamy już serię wizyt: najpierw Macron, potem hiszpański premier, następnie chiński premier w Europie, teraz Starmer, a wkrótce Merz – o tyle Wielka Brytania cieszyła się szczególnymi względami ze strony Donalda Trumpa.
- Trump nałożył na nią bardzo niskie, wręcz ekskluzywne cła, zarezerwowane tylko dla sojuszników. Mówimy o stawce 10 procent. Tylko nieliczne państwa, jak Argentyna, otrzymały podobne warunki. Pozostali partnerzy mieli wyższe cła, nawet wyższe niż Unia Europejska, gdzie ostatecznie stanęło na 15 procentach.
- Tymczasem Starmer – można powiedzieć w cudzysłowie – nieoczekiwanie „zdradził”. Może to oznaczać, że sytuacja wewnętrzna Zjednoczonego Królestwa tak bardzo go przycisnęła, iż zdecydował się na pragmatyczną stabilizację i poszukiwanie ożywienia gospodarczego w relacjach z Chinami, mimo łagodnego traktowania ze strony Trumpa i USA, które – jak wiemy – dla sojuszników wcale łagodne nie bywają. I to mimo krytyki wewnętrznej i zarzutów o szpiegostwo Chin, łamania praw człowieka, siłowego rozwiązania kwestii Hongkongu i tak dalej.
Brytyjczycy mogą zostać ukarani
Jak zareaguje Donald Trump? Radosław Pyffel kontynuuje:
- Reakcja już nastąpiła. Trump odradził Brytyjczykom jakiekolwiek interesy z Chinami, mówiąc, że są one niebezpieczne. Krytykuje to również administracja amerykańska. Pytanie brzmi, jaka będzie dalsza reakcja.
- Podobny scenariusz widzieliśmy w przypadku Korei Południowej. Seul wynegocjował 15-procentową stawkę celną, ale do dziś nie została ona ratyfikowana przez Zgromadzenie Narodowe. W międzyczasie prezydent Korei Południowej odwiedził Pekin, podpisano tam wiele umów i poproszono Chiny o mediację między Koreą Północną a Południową.
- Południowi Koreańczycy, obawiając się agresywnej i bezceremonialnej polityki Trumpa, zwrócili się więc o mediację do Pekinu. W odpowiedzi Trump podwyższył stawki celne do 25 procent.
- Moim zdaniem może to oznaczać, że podobny ruch zostanie teraz wykonany wobec Brytyjczyków. Mogą oni zostać ukarani podwyższeniem ceł – być może do poziomu Unii Europejskiej, a być może nawet wyżej.
Źródło: Goniec.pl