"Ponad 40 ran, (...) trauma do końca życia". Dramat u Dariusza Pachuta
Dariusz Pachut przekazał w mediach społecznościowych wstrząsającą wiadomość o sytuacji w jego rodzinie. Sześcioletni siostrzeniec celebryty, Mikołaj, został pogryziony przez psa. Ma 40 ran, w tym też na głowie, którą zwierzę trzymało zębami. – Dogonił ich, przewrócił i dalej traktował Mikołaja jako ofiarę, jako zdobycz – relacjonuje Pachut. Szczegóły zajścia przerażają.
Dariusz Pachut przeżył chwile grozy. "Siostra też ma pogryzione ręce"
Niedawno o Dariuszu Pachucie zrobiło się głośno za sprawą jego kontrowersyjnego oświadczenia o rozstaniu z Dodą. Teraz znany podróżnik opublikował przejmującą relację spod jednego ze szpitali.
Jego siostra, przebywająca na dworze, oraz 6-letni chrześniak natknęli się na rozwścieczonego psa rasy kombai dog , który zadał im wiele ran na całym ciele. Matka próbowała ratować syna, zwracając uwagę zwierzęcia na siebie, ale bezskutecznie.
Mam siostrę bohaterkę (…) Ona wkładała mu (psu – red.) ręce do pyska, żeby ją gryzł, żeby wymusić na nim odejście od Mikołaja, on ją gryzł, ale odpuszczał i dalej atakował młodego, ewidentnie wybrał sobie ofiarę, bo przy pierwszych ugryzieniach, gdy wzięła go (syna – red.) na ręce i zaczęli uciekać, to on dogonił ich, przewrócił i dalej traktował Mikołaja jako ofiarę, jako zdobycz (…) Siostra też ma pogryzione ręce – mówił.
Siostrzeniec Dariusza Pachuta trafił do szpitala z 40 ranami po ugryzieniach
Po serii ataków psa w krótkim czasie 6-latek wymagał pilnej interwencji medycznej . Według relacji Dariusza Pachuta ma on aż 40 ran na ciele , w tym niestety też na głowie, którą pies przytrzymywał w uścisku swoją szczęką.
Szczęście, że ten pies miał mleczaki i nie wgryzł się do mózgu przez czaszkę, tylko zrobił dziury w czaszce i to go ochroniło, bo gdyby to był starszy pies, to niestety, ale młodego by już nie było… – tłumaczył wyraźnie poruszony.
Siostra celebryty i jej syn mieli spędzać czas poza domem, chcąc jedynie zaczerpnąć dobroci natury. Pies pojawił się zatem niespodziewanie, ponieważ był puszczony swobodnie. Nic nie wskazywało na niebezpieczeństwo i nikt też nie przypuszczał, że może dojść do tak drastycznej sytuacji.
Siostrzeniec przebywa właśnie w szpitalu. Ponad 40 ran, intubacja, znieczulenie, zszywanie pod narkozą w wieku sześciu lat, trauma do końca życia, bo pies go napadł i moją siostrę, bo sobie biegał po łące – kontynuował Dariusz Pachut.
Czytaj także : Skandal na cmentarzu przed Wszystkimi Świętymi. “Złodzieju co ukradłeś płytę i krzyż...!”
Rozpaczliwy apel Dariusza Pachuta. W tej sytuacji prosi tylko o jedno
Jeśli pies rzeczywiście miał właściciela i nie został odpowiednio dopilnowany, pokazuje to, że odpowiedzialność jednego człowieka przynosi niewielkie rezultaty, gdy inni z niej rezygnują. Każde zwierzę w przestrzeni publicznej powinno być pod kontrolą, a nieodwołalny pies musi być wyprowadzany na smyczy .
Czytaj także : Śmierć spadła jak grom z nieba. Mateusz Damięcki zabrał głos, bardzo smutne pożegnanie
Dariusz Pachut zwrócił się z ważnym apelem, prosząc ludzi o porzucenie postawy egocentrycznej i pomyśleniu o innych. Wystarczyło jedynie wypuścić psa – jeśli już trzeba było – w kagańcu.
To teraz apel do ludzi, którzy mają psy i dbają o nie, bo je kochają, ale nie dbają o bezpieczeństwo innych. Jeżeli macie psy rasy agresywnej, to zadbajcie o to, żeby nie stwarzały zagrożenia dla innych ludzi, tak jak dla mojego siostrzeńca, chrześniaka sześcioletniego, który został pogryziony przez psa – grzmiał.