Malwina Użarowska, psychotraumatolożka
Dziennikarz Goniec
Skontaktuj się ze mną!
[email protected]
Publikacje Autora
Afera pedofilska na Dolnym Śląsku. Kto zawiódł ofiarę radnego Jana B.?
Fot. screen TVP Wrocław
To nie jest bajka o Pięknej i Bestii. W tej historii Bestia nie zmienia się w dobrego królewicza – nie ma tu przemiany ani szczęśliwego zakończenia, jest za to drapieżność dorosłego i cena, którą płaci dziecko. Dziewczynka stała się ofiarą nie tylko pedofila, ale też instytucji i środowiska.Toczy się postępowanie karne dotyczące zarzutów związanych z wykorzystaniem seksualnym 14-latki przez 64-letniego mężczyznę pełniącego lokalną funkcję publiczną. 13 marca Prokuratura Okręgowa w Legnicy wreszcie skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia. Pedofil uwiązał emocjonalnie i manipulował dziewczynką przez około 10 miesięcy. W sierpniu ubiegłego roku sprawa się wydała i po odkryciu tego faktu matka dziewczynki natychmiast złożyła doniesienie na policji. Sprawca trafił do aresztu. Problem w tym, że po pięciu miesiącach wrócił do domu. Od stycznia tego roku dziewczynka żyje dalej w tej samej przestrzeni – w świecie, w którym sprawca wrócił do obiegu. Może spotkać go na drodze, w sklepie, w pobliżu szkoły. A to jest dokładnie ten moment, od którego często zaczyna się druga krzywda: społeczna i instytucjonalna.Dziewczynka nie pochodzi z patologicznej rodziny, nie czerpała zysków z relacji z predatorem. Jest kochana przez rodziców, rodzeństwo, dziadków. Miała prawo być tam, gdzie się pojawiała – jeździć do sąsiedniej wsi do najbliższej rodziny, spotykać się z koleżankami i prowadzić normalne życie nastolatki. Zaczynała dorastać, zmieniać się i mieć tajemnice, jak inne dziewczynki w jej wieku. Różni się od innych tylko tym, że jeden z jej dotychczasowych sekretów jest traumą.Ta historia przypomina wchłanianie nastolatki do sekty – zalewanie aprobatą, podziwem, uwagą, opieką, udawanie zrozumienia, bezwarunkowej akceptacji, nazywanie molestowania miłością i stopniowe przesuwanie granicy. Tyle że ofiarom sekt współczuje się chętniej – przecież to “pranie mózgu” i winny jest zły guru. Gdy dochodzi do molestowania nastolatki przez mężczyznę starszego o pół wieku, wówczas otoczenie zaczyna szeptać, opowiadać jak plotkę, jak „sprawę obyczajową”, którą można przeżuć w kolejce do sklepu i zostawić za sobą. Tylko że dla dziewczynki to rzeczywistość. A dziecko w takich sprawach zawsze płaci cenę wielokrotną.