Aktor Julian Sands poszedł w góry i zaginął. Spacerowicze znaleźli ludzkie szczątki

Julia Sands na początku tego roku udał się na wyprawę górską w Kalifornii. Niestety, wówczas stracił kontakt ze światem, a policja rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. Najnowsze informacje nie napawają optymizmem. Co do tej pory wiadomo?
Od styczni był poszukiwany
Julian Sands od stycznia był poszukiwania, jednak przez mizerne poszukiwania rodzina straciła wszelkie nadzieje, że aktor przeżył. Gdy spacerowicze w rejonie Mount Baldy w górach San Gabriel znaleźli ludzkie szczątki, służby natychmiast skojarzyły je z zaginionym.
Jak informuje szeryf hrabstwa San Bernardino, aktualnie trwają czynności mające pomóc w identyfikacji zwłok i potrwają około tygodnia. Czy wciąż są szanse na to, że Julian Sands żyje?
Został zaskoczony przez gwałtowną burzę
Poszukiwania Juliana Sandsa rozpoczeły się 13 stycznia, więc istnieje o wiele większe prawdopodobieństwo jego śmierci niż zaginięcia. Brytyjczyk wędrujący po kotlinie Baldy Bowl został zaskoczony przez gwałtowną burzę, a warunki pogodowe i zagrożenie lawinowe sprawiły, że nie od razu rozpoczęto akcję ratunkową.
Chociaż dwa dni po zgłoszeniu sprawy organom ścigania telefon Juliana Sandsa wciąż był aktywny, jego ekspedycja w ulubione górskie miejsce raczej zakończyła się tragedią. Rodzina artysty jest tego świadoma, czego dowodzi zamieszczone w zeszłym tygodniu oświadczenie.
Podziękowania od najbliższych
Najbliżsi 65-letniego Juliana Sandsa podziękowali wszystkim za pomoc w poszukiwaniach, są wdzięczni za cierpliwość i determinację. Nie pozostaje im jednak nic innego, jak pogodzić się z fiaskiem starań policji i uznać krewnego za zmarłego.
- Jesteśmy głęboko wdzięczni zespołom poszukiwawczym i koordynatorom, którzy niestrudzenie pracowali, aby odnaleźć Juliana. Pozostaje w naszych sercach jako wspaniały ojciec, mąż, odkrywca, miłośnik świata przyrody i sztuki - przytacza CNN.

Źrodło: CNN













