Goniec.pl
Policja canva PRO

Canva PRO

Czy na Bemowie doszło do próby porwania dzieci? Policja tłumaczy, dzieci były przerażone

28 Kwietnia 2022

Autor tekstu:

Natalia Janus

Udostępnij:

W sobotę na grupie społecznościowej dzielnicy Bemowo pojawił się post kobiety, z którego wynikało, że mogło dojść do próby porwania jej dzieci. Według matki policja "wyśmiała" jej zawiadomienie. Funkcjonariusze są zdania, że podjęli wszystkie odpowiednie czynności w tej sprawie, a sam wpis po kilku dniach zniknął z Facebooka.

Wieczorem w sobotę 23.04 na grupie facebookowej Bemowa pojawił się niepokojący wpis. Autorką posta była matka, której zdaniem wcześniej tego samego dnia mogło dojść do próby porwania dwójki jej dzieci. Z treści posta wynikało, że kobieta od razu zgłosiła zajście na policję, jednak ku jej zaskoczeniu na komisariacie sprawą nikt się za bardzo nie przejął. Co więcej, na prośbę o sprawdzenie monitoringu z miejsca zdarzenia, usłyszała, że  aktualnie nie ma wystarczającej liczby funkcjonariuszy, więc może zrobić to sama.

Co tak naprawdę się wydarzyło?

Po więcej informacji w tej sprawie skontaktowaliśmy się z autorką wpisu. Z jej wypowiedzi wynika, że do opisanej przez nią sytuacji miało dojść około godziny 16:30 w okolicy sklepu Delikatesy Tytus przy ulicy Żołnierzy Wyklętych. Idące chodnikiem dzieci w pewnym momencie usłyszały wyjeżdżający zza rogu z piskiem opon samochód.

Następnie zauważyły, że kierowca pojazdu zaczął je obserwować. W reakcji rodzeństwo natychmiast pobiegło w stronę najbliższego sklepu, gdzie przerażeni starali się opowiedzieć o całym zajściu ekspedientce. To stamtąd niedługo później zostali odebrani przez matkę, która kolejno zgłosiła sprawę na policję.

Matka twierdzi, że policja zbagatelizowała problem

Zdaniem kobiety reakcja policji na zgłoszenie była wręcz "wyśmiewająca". Kiedy razem z dziećmi zdenerwowana pojawiła się na komisariacie, usłyszała, że obecnie na miejscu jest za mało funkcjonariuszy, więc w tym momencie policja nie może zając się zgłoszeniem. Zdenerwowana kobieta nie chciała czekać. W odpowiedzi miała usłyszeć informacje, że może zgłosić sprawę następnego dnia rano, oraz że policja zajmuje się w tym momencie innym zajściem, a nagranie z kamer znajdujących się przez sklepem może zabezpieczyć sama matka.

Z rozmowy z kobietą dowiedzieliśmy się również, że podejście policjantów było na tyle oschłe, że jedno z dzieci po wyjściu z komisariatu stwierdziło, że już nigdy nie zgłosi żadnej sprawy na policję. W rozmowie z naszą redakcją kobieta stwierdziła, że kiedy następnego dnia ponownie zgłosiła zdarzenie na policji, sprawa i tak miała nie zostać wzięta na poważnie. Nawet zeznania wystraszonych dzieci okazały się mało przekonujące.

Niepokojące nagranie z monitoringu

Po nagranie z monitoringu sklepu faktycznie pojechała sama matka, a zarejestrowany materiał tylko potwierdził historię jej dzieci. Na wideo widać wbiegające do środka zaniepokojone rodzeństwo, które od razu skierowało się w kierunku sklepowej lady. Kilka sekund po tym jak dzieci były już w środku, obok sklepu przejechało czarne auto marki volvo, a jego kierowca przez otwartą szybę spoglądał w kierunku wejścia do sklepu.

- Byłam w sklepie, kiedy roztrzęsione dzieci wbiegły do środka. Zaczęły opowiadać, że ktoś próbował je porwać. Widać, że były bardzo przestraszone - mówi w rozmowie z naszą redakcją ekspedientka w sklepie.

"Napisał do mnie policjant przyjmujący zgłoszenie"

Po zobaczeniu takich dowodów matka dzieci zdecydowała się na publikację posta informującego o całej sprawie na Facebooku, skarżąc się w nim na reakcję policji - a jej zdaniem w zasadzie jej brak. Co ciekawe, jak twierdzi kobieta, niedługo po udostępnieniu publikacji w wiadomości prywatnej na Facebooku napisał do niej policjant przyjmujący zgłoszenie.

W rozmowie z naszym portalem zaznaczyła, że mężczyzna tłumaczył się, że na komisariacie nie było wystarczającej liczby funkcjonariuszy, dlatego nie mogli od razu zająć się jej sprawą. Kolejnego dnia kobieta udała się z materiałem wideo na komisariat.

Policja potwierdza zajście, ale narracja jest całkiem inna

O komentarz w tej sprawie zapytaliśmy się oficera prasowego Komendy Rejonowej Policji IV w Warszawie. Zdaniem kom. Marty Sulkowskiej policja podjęła wszystkie odpowiednie czynności, żeby ustalić sytuację i wyjaśnić co faktycznie się wydarzyło.
Z wypowiedzi policjantki również wynika, że funkcjonariusze dotarli do osób, czyli kobiety i mężczyzny, poruszających się wskazanym przez dzieci samochodem osobowym.

- Policjanci podjęli odpowiednie czynności, aby ustalić co tak naprawdę się wydarzyło. Na podstawie zgromadzonego materiału śledczy stwierdzili, że do próby porwania nie doszło. Nie potwierdzam, aby takie zdarzenie miało miejsce, a o całej sytuacji zgłaszająca została poinformowana - skomentowała Oficer Prasowa.

Na pytanie o bagatelizującą reakcję policji na zgłoszenie, kom. Marta Sulkowska zaprzeczyła, twierdząc, że policjanci "postąpili prawidłowo". - Nie raz zdarzy się jeszcze, że osoba, która się do nas zgłosi będzie musiała poczekać - komentuje.

Na pytanie o wiadomość na Facebooku policjanta do zgłaszającej niestety nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Po kilku dniach od zajścia matka dzieci usunęła wpis oskarżający policję o opieszałość w sprawie domniemanego porwania.

Natalia JanusAutor

Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@goniec.pl

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@goniec.pl

Podobne artykuły

Warszawa

Ziobro: Sprawa zabójstwa na Nowym Świecie zostanie objęta nadzorem Prokuratury Krajowej

Czytaj więcej >
Puchar Rembertowa

Warszawa

Turniej piłkarski Pucharu Rembertowa tuż tuż. Czasu na zapisy coraz mniej, są cenne nagrody

Czytaj więcej >

Warszawa

Restauracja w pudełku - zamów catering z ulubionej restauracji na cały tydzień!

Czytaj więcej >

Warszawa

Nie żyje Jadwiga Chruściel “Kozaczek”, córka dowódcy Powstania Warszawskiego

Czytaj więcej >

Warszawa

Cała Warszawa bada wzrok za 5zł w KODANO Optyk!

Czytaj więcej >
Piotr Molecki/East News

Warszawa

Warszawa przejmuje "Szpiegowo". Trzaskowski: Chcemy przekazać je naszym ukraińskim przyjaciołom

Czytaj więcej >